Wrocław,07.07.2017
Witaj, Przyjacielu mojej duszy
Już jest późno, miął kolejny dzień, piękny dzień. Letni, słoneczny , który podarowałeś mi i byłeś ze mną od samego rana. Poproszono mnie dzisiaj, abym przyszła do pracy na poranną zmianę, chociaż w grafiku miałam zmianę popołudniową. Ten dzień był długi i jednocześnie zdumiewający. Dziękuję Duchowi Świętemu, za prowadzenie mnie i odkrywanie kolejnych Bożych puzzli. Zaskakuje mnie moja pamięć, na którą jeszcze do niedawna narzekałam , że z powodu otrzymywanych leków, a może z racji wieku, mam gorszą. Myślę, że nie do końca tak jest, kiedy chodzi o nasze relacje. Pamiętam wiele słów, które do mnie kierujesz, które pojawiają się , kiedy ich potrzebuję. Jestem przekonana, że Ty mnie prowadzisz, wręcz trzymasz mnie w wielkiej ręce, trzymasz mnie malutką, kruchutką. Czuję się bezpieczna. Zachowaj mnie Boże bo chronię się u Ciebie.(Ps.16.1) to słowa z pocztówki śp. Madzi, jednej z wielu pocztówek, które otrzymałam od mamy Madzi, po śmierci jedynej ukochanej córeczki. To dla mnie wielkie wyróżnienie, że te pocztówki otrzymałam ja. To są pocztówki z nieba od Madzi. Należała do naszej z siostrą drużyny ewangelizacyjnej Listonosz dla Jezusa. Ja kiedyś dałam jej list- moje świadectwo, list do chorych, a Madzia odpisała do mnie całym plikiem pocztówek. Panie jesteś wielki. Ja dzielę się jedną karteczką, a w odpowiedzi dostaje dziesiątki więcej. Wieczne odpoczywanie racz jej dać Panie, a światłość wiekuista, niech jej świeci na wieki.
Wczoraj późno wieczorem rozmawiałam z Elą, tak bardzo lubię z nią rozmawiać. Coraz bardziej widzę Twoje prowadzenie nas razem, to takie piękne, że możemy się nawzajem umacniać i posługujesz się nami w przybliżaniu ludzi do Ciebie. Wczoraj Ela wspomniała, że bohaterem kolejnego jej listu będzie św. Charbel. Wysłałam jej cytat z Bożej Krówki ze słowami świętego: ”Nie zaczynaj niczego na ziemi, jeżeli nie będzie to miało końca w niebie, nie wybieraj takiej drogi na ziemi, która nie doprowadzi cię do nieba.”
Rano wbiegając z domu w ostatniej chwili włączyłam MP3 z nagraniem konferencji Mari Vadi, nie koniecznie chciałam jej słuchać, ale z braku czasu nie szukałam już niczego innego do słuchania. Zdziwiłam się kiedy trzeci raz powtórzyłeś słowa , ale gdy Duch Święty zstąpi na was, otrzymacie Jego moc i będziecie moimi świadkami w Jerozolimie i w całej Judei, i w Samarii, i aż po krańce ziemi. (Dz1,8)
Te słowa bardzo zapadły mi w sercu, myślałam o nich w ciągu dnia. Postanowiłam , że pójdę dzisiaj na Eucharystię i nabożeństwo pierwszo czwartkowe, aby zadać Ci pytanie, które wynika z zachowania się mojej koleżanki. Irytuje mnie ton jej wypowiedzi, nie wspomnę już o treści. Wiesz, że obchodzę się z nią jak z jajkiem i że kosztuje mnie to wiele wysiłku, kiedy mam z nią rozmawiać, o bieżących sprawach. Jak ja mam z nią rozmawiać? Wczoraj usłyszałam od innej mojej koleżanki propozycję modlitwy; Boże, daj mi cierpliwość , bo jak mi nie dasz to będę potrzebowała adwokata. Jak mam walczyć z irytacją , która pojawia się, kiedy ona zaczyna mieć nieuzasadnione zarzuty, sam wiesz, że otwiera mi się scyzoryk w kieszeni?
W odpowiedzi usłyszałam słowa św. Siostry Faustyny:” Kiedy byłem przed Piłatem wypraszałem ci łaskę abyś mogła wznieść się ponad wzgardę i wiernie szła śladami moimi. Milcz kiedy twojej prawdy uznać nie chcą , bo w ten czas wymowniej mówisz, Wiedz córo Moja, jeżeli dążysz do doskonałości, wiele dusz uświęcasz, a jeżeli byś nie dążyła , to wiele dusz tym samym pozostałoby niedoskonałymi. Wiedz o tym, że ich doskonałość , od twojej doskonałości zależeć będzie i większa ich odpowiedzialność na ciebie spadnie. Nie lękaj się , ale bądź wierna Mojej duszy.(Dz 1164-1166)
Kiedy się modlisz dołóż wszelkich starań , żeby ujrzeć odpowiedź na swoją modlitwę , niezależnie w jakiej pojawi się postaci. Drzewo miłości rośnie jedynie z ziemi pokornej św. Katarzyna z Sieny.
Modliłam się dzisiaj Psalmem przed Najświętszym Sakramentem: Wciąż przede mną jest moja zniewaga i wstyd mi twarz okrywa, na głos miotającego obelgi i szyderstwa, wobec wroga i mściciela. Wszystko to na nas przyszło, a jednak myśmy nie zapomnieli o Tobie i nie złamaliśmy Twego przymierza, ani serce nasze się nie odwróciło i kroki nasze nie zboczyły z Twej ścieżki, kiedy nas starłeś w miejscu szakali i okryłeś nas mrokiem. Gdybyśmy zapomnieli imię Boga naszego i wyciągali ręce do obcego boga, czyżby Bóg tego nie dostrzegł, On, który zna tajniki serca? (Ps. 44,18-22)
Prawdziwa miłość , zawsze milczy, wyrazem prawdy jest czyn a nie słowa. Wiliam Szekspir
Po przyjściu do domu otrzymałam odpowiedź , w książce Tomasza a Kempis ,,O naśladowaniu Chrystusa”, którą dostałam od naszego pracownika szpitala do rozważania. Dzisiaj dowiedziałam się, że jest on na zwolnieniu lekarskim. Ma chory bark. Proszę Jezu o uzdrowienie chorego barku chłopaka. Widzę w nim dobre serce, a tak naprawdę go nie znam, odkrywam, że każdy człowiek, którego stawiasz na mojej drodze jest Twoim ukochanym dzieckiem. Jest mi żal i smutno, że nie wszyscy mają tę łaskę Ciebie poznać, a może ją mają, tylko nie chcą tego zobaczyć, bo mają łuski na oczach, a kłamca tego świata zawładną ich sercami.
Cytuję Twoją odpowiedź z książki : Ja znam cele ukryte i wiem, że dla twojego zbawienia trzeba czasami, abyś pozbawiony był słodkości, bo stałe powodzenie mogłoby cię wbić w pychę i zadowolony z siebie zacząłbyś myśleć, że jesteś tym czym nie jesteś. Dałem więc mogę zabrać i oddać znowu gdy zechcę (Ps 44,22)
Dziękuje, również za łzy. Wzruszyłam się na słowa piosenki, którą dzisiaj śpiewaliśmy podczas Eucharystii. Słowa tej piosenki usłyszałam w moim sercu, w ostatnią niedzielę po Komunii świętej. Potem nuciłam ją przez cały dzień, były to słowa, którymi zakończyłam ostatni list: „Wiele jest serc, które czekają na Ewangelię wiele jest serc , które czekają wciąż. Napełnij serce swoje tym kosztownym nasieniem, a zobaczysz, że Bóg doprowadzi Cię do ludzi, których będziesz mógł zaprowadzić do Chrystusa.”
Kocham Ciebie Jezu Ania
Zostaw Komentarz