Róża – Królowa Aniołów (22)

with Brak komentarzy

Wrocław, 06.08.2017

Witaj Jezu, Przyjacielu mojej duszy,

Witaj mój ukochany, minęło już trochę czasu od ostatniego listu.

Po sześciu dniach Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba i brata jego Jana i zaprowadził ich na górę wysoką, osobno. Tam przemienił się wobec nich: twarz Jego zajaśniała jak słońce, odzienie zaś stało się białe jak światło. A oto im się ukazali Mojżesz i Eliasz, którzy rozmawiali z Nim. Wtedy Piotr rzekł do Jezusa: «Panie, dobrze, że tu jesteśmy; jeśli chcesz, postawię tu trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza». Gdy on jeszcze mówił, oto obłok świetlany osłonił ich, a z obłoku odezwał się głos: «To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie, Jego słuchajcie!» Uczniowie, słysząc to, upadli na twarz i bardzo się zlękli. A Jezus zbliżył się do nich, dotknął ich i rzekł: «Wstańcie, nie lękajcie się!» Gdy podnieśli oczy, nikogo nie widzieli, tylko samego Jezusa. (Mt17,1-8)

Zachwycona jestem dzisiejszą Ewangelią. Przypomniałam, sobie mój pobyt w Ziemi Świętej na Górze Tabor i sięgnęłam po moje zapiski z mojego spotkania z Tobą, tam na Górze Tabor. Przetoczę fragment naszej rozmowy:

„…….20.04.2017 Oto jestem na Górze Tabor, w miejscu gdzie Twoja twarz zajaśniała blaskiem słońca. Oto jestem na Górze, gdzie zaprosiłeś swoich uczniów Piotra, Jakuba i Jana. Zaprosiłeś również mnie, aby ukazać mi się w śnieżnobiałej szacie Zmartwychwstania. Jezu Zmartwychwstałeś, żyjesz we mnie, dziękuję, że kochasz mnie. Dziękuję, że Twoja Przenajdroższa Krew wybiela moje splamione grzechem ubranie. Podarowałeś mi drugie życie. Życie zanurzone w Tobie, w Twojej miłości i dobroci. Potem zwrócił się do samych uczniów i rzekł: «Szczęśliwe oczy, które widzą to, co wy widzicie. Bo powiadam wam: Wielu proroków i królów pragnęło ujrzeć to, co wy widzicie, a nie ujrzeli, i usłyszeć, co słyszycie, a nie usłyszeli». (Łk10,23)

Dziękuję Jezu, za moje szczęśliwe oczy, które widzą Twoje jaśniejące oblicze, szczęśliwe oczy, które widzą Górę Tabor, miejsce Twojego ukazania się w śnieżnobiałych szatach. Dziękuję Aniu, że uwierzyłaś w Moją śmierć i Moje zmartwychwstanie.

Jezu, dziękuję, że to mnie wybrałeś. Dzięki Twojej łasce jestem zdrowa, uzdrowiłeś mnie z choroby nowotworowej, a teraz zaprosiłeś mnie do Ziemi Świętej, abym świadczyła o Twojej dobroci i łaskawości. Widzę coraz bardziej, ile dobra przynosi trud doświadczenia tej choroby i świadczenie o Twojej miłości w listach, które przesyłam do ludzi, których stawiasz na mojej drodze. Jesteśmy tu razem z pielgrzymami. Nie znamy się, każdy z nich pragnie Ciebie bliżej doświadczyć, właśnie w tym okresie wspólnego pielgrzymowania. Poznać bliżej w drugim człowieku, w jego miłości do siebie nawzajem.

Jezu, dziękuję za moją siostrę Elę, ona ma pragnienie aby tutaj przyjechać. Dzisiaj jestem jej siostrą, nie tylko z więzów krwi, ale i siostrą duchową. Zabieram ją do każdego miejsca, które dla nas przygotowałeś. Pragnę zapisać to wszystko, co do mnie będziesz mówił, opisywać miejsca i wydarzenia, do których nas zapraszasz. Dziękuję za te cuda przemiany serca Eli, przemiany na Twój obraz, dziękuję, za to że zdrowieje, za każdy dzień jej życia i całej jej rodzinki męża i trzech córeczek Natalki, Gosi i Ani. Coraz bardziej scalasz tę rodzinę w Twojej miłości. Zmieniłeś jej serce, tak bardzo, że dzisiaj i ona świadczy o Tobie, świadczy pisząc listy o świętych, pisze i je wysyła. Widzę nieustanną przemianę mojego serca, ale widzę również przemianę serc innych ludzi, do których mnie posyłasz, przez doświadczenie mojej choroby. Ta łezka, która spływa mi po policzku, jest w podziękowaniu za dar życia, że dajesz mi kolejną szansę, aby Ciebie szukać właśnie tu, na tej pielgrzymce, właśnie z tym księdzem i z tymi osobami, których jeszcze nie znam. Przemień ten czas, podarowany znakiem Twojej miłości do mnie, w kształtowanie mnie, na Twój obraz.

Kto na drodze swojego życia, rozpali chociaż jeden promyk radości, dla pogrążonego w ciemności, ten nie żył na daremnie. Bądź uwielbiony we wszystkich okolicznościach naszego pielgrzymowania. Bądź uwielbiony w sytuacji zaginionych walizek, tego opóźnienia, zmiany planów. Jeszcze raz wyraźnie mówisz, że to Ty jesteś Panem, każdej sytuacji. To właśnie jest ten czas oczekiwania na Eucharystię, zupełnie o innej godzinie, niż zaplanował to organizator wycieczki. Eucharystia będzie w czasie przez Ciebie zaplanowanym, a teraz mam czas by do Ciebie napisać, By uwielbić Cię w tym zamieszaniu, spowodowanym opóźnieniem. Jezu troszcz się Ty i nie pozwól aby niepokój wkradł się w nasze serca z powodu, braku walizek. Ofiaruję to pielgrzymowanie w intencji mojej siostry Eli i proszę o cud uzdrowienia z raka i umocnienie jej wiary, nadziei i miłości. To jest główna moja intencja, ale mam więcej. Jezu Ty znasz i przenikasz moje serce i znasz wszystkich tych, którym obiecałam modlitwę, wszystkich tych, których noszę w moim sercu, wszystkich tych przez, których cierpię, proszę Cię tu na Górze Tabor o przemianę serca mojego męża, o błogosławieństwo dla mojej córki Kasi. Proszę Cię za wszystkich tych do, których dotarł mój list, proszę o łaskę zdrowia i potrzebne siły do walki z chorobą, proszę o dobrych lekarzy, pielęgniarki, które będą wsparciem w walce z chorobą.

A oto powstał jakiś uczony w Prawie i wystawiając Go na próbę, zapytał: «Nauczycielu, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?» Jezus mu odpowiedział: «Co jest napisane w Prawie? Jak czytasz?» On rzekł: Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całą swoją mocą i całym swoim umysłem; a swego bliźniego jak siebie samego. Jezus rzekł do niego: «Dobrześ odpowiedział. To czyń, a będziesz żył». (Łk10,25-28)

Pokój Tobie Aniu. Dziękuję, że uwierzyłaś, jesteś promykiem rozświetlającym, rozszerzającym pokój na ziemi.

…czym jest człowiek, że o nim pamiętasz, i czym – syn człowieczy, że się nim zajmujesz? Uczyniłeś go niewiele mniejszym od istot niebieskich, chwałą i czcią go uwieńczyłeś. Obdarzyłeś go władzą nad dziełami rąk Twoich; złożyłeś wszystko pod jego stopy: (Ps8,5-7) Proszę Cię Jezu najlepszy foluszniku na świecie, Ty który wybielasz swoją Najdroższą Krwią moje ubranie splamione moją zdradą, moją słabością, moim grzechem, pragnę ofiarować siebie na ołtarzu, ofiarować moją brudną szatę, abyś dzisiaj moje szaty wybielał i pragnę podziękować za chleb, którym mnie nakarmisz. Po ludzku jestem głodna, ale nie samym chlebem żyje człowiek. Chlebem, którym Ja wam daję daje życie wieczne. Kto składa Mi ofiarę dziękczynną, ten Mi cześć oddaje, a postępującym bez skazy ukażę Boże zbawienie». (Ps50,23)

 Dziękuje, za cud Eucharystii, w której sam nas karmisz swoim ciałem, dziękuję za miłość i miłosierdzie, które wylewasz na mnie. Otwórz moje usta, a będę głosiła Twoją chwałę.

Z wielką przyjemnością mogę odmawiać, koronkę do Miłosierdzia Twojego, dzisiaj jest siódmy dzień nowenny ; Dziś sprowadź mi dusze, które szczególnie czczą i wysławiają miłosierdzie moje i zanurz je w miłosierdziu moim, Te dusze najbardziej bolały na d męką i najgłębiej wnikały w ducha mego. One są żywym odbiciem mojego litościwego serca. Dusze te jaśnieć będą szczególną jasnością w życiu przyszłym,żadna nie dostanie się do ognia piekielnego, każdej szczególnie bronić będę w jej śmierci godzinie. Dz1224

Nikt nie zapala lampy i nie przykrywa jej garncem ani nie stawia pod łóżkiem; lecz stawia na świeczniku, aby widzieli światło ci, którzy wchodzą. Nie ma bowiem nic ukrytego, co by nie miało być ujawnione, ani nic tajemnego, co by nie było poznane i na jaw nie wyszło. Uważajcie więc, jak słuchacie. Bo kto ma, temu będzie dane; a kto nie ma, temu zabiorą i to, co mu się wydaje, że ma».(Łk8,16-18)

Ty zaś czuwaj we wszystkim, znoś trudy, wykonaj dzieła Ewangelisty spełnij swoje posługiwanie 2Tm4,5

Pewien człowiek umieścił taki napis na nagrobku; Człowiek nie może żyć bez światła, prawdziwym światłem jest miłość. Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą. Światło Chrystusa- i my bądźmy tym światłem, światłem bijącym od Zmartwychwstałego Jezusa, który jest wśród nas i kroczy z nami do Emaus …..”

 Doświadczyłam tam na tej ziemi Twojej szczególnej opieki, zatroszczyłeś się o wszystko, o każdy detal. Również i tam wśród naszej wspólnoty pielgrzymkowej, mogłam świadczyć, o Twojej miłości do mnie. Przesłałam listy do osób, które postawiłeś na drodze wspólnego wędrowania Twoimi ścieżkami ziemskiego życia. Codziennie widzę Twoje prowadzenie. W ostatnim czasie właśnie dzięki Iwonce i Róży, z którymi pielgrzymowałam, widzę Twoje prowadzenie, w codziennych moich decyzjach. Chociaż wybory są trudne i walczę duchowo z moimi przeciwnościami, jakim jest moje lenistwo i ociąganie się, idę krok po kroku do przodu. Ostatnio zaprosiła mnie Iwonka do współpracy z jej wspólnotą, która organizowała warsztaty Wakacje z Bogiem w schronisku św. Alberta dla kobiet, które tam mieszkają. Przyjęłam zaproszenie. Jakże warunki życia tych kobiet, różnią się od moich. Mieszkają tam kobiety, bardzo poranione. Przez okoliczności życia, niejednokrotnie musiały wybrać ucieczkę, z miejsca przebywania swoich oprawców. Tak wiele kobiet zniewolonych jest nałogiem palenia papierosów. Dziękuję, Jezu że mogłam z nimi pobyć, chociaż nie wiedziałam, jaka będzie moja rola, przyjęłam zaproszenie. To był piękny czas. Trzy popołudnia spędzone, w jakże innym środowisku, do jakiego ja nie przywykłam. Na koniec naszych warsztatów plastyczno-teatralno-tanecznych, była uczta dla podniebienia. Panie, ugościły nas, tym co miały. Serdeczność i życzliwość bycia razem udzieliła się każdemu. Poczęstowałam wszystkich Bożą Krówką i wręczyłam list. Podzieliliśmy się sentencjami świętych. Ja przeczytałam. „Miłość nie spoczywa, ale rozszerza się jak ogień, który pożera wszystko” św. Maksymilian Maria Kolbe.

Do tego zaś, który Go zaprosił, rzekł: «Gdy wydajesz obiad albo wieczerzę, nie zapraszaj swoich przyjaciół ani braci, ani krewnych, ani zamożnych sąsiadów, aby cię i oni nawzajem nie zaprosili, i miałbyś odpłatę. Lecz kiedy urządzasz przyjęcie, zaproś ubogich, ułomnych, chromych i niewidomych. A będziesz szczęśliwy, ponieważ nie mają czym tobie się odwdzięczyć; odpłatę bowiem otrzymasz przy zmartwychwstaniu sprawiedliwych». (Łk14,12-14). Dziękuję, Jezu za kolejną lekcję w moim życiu. Miłość jest wychodzeniem od siebie, by pójść na spotkanie z drugim człowiekiem, to był czas, w którym mogłam być, po prostu, być bez zobowiązań, czułam się wśród tych osób szczęśliwa, obdarowując się nawzajem uśmiechem i ludzką życzliwością. Uśmiech często jest najważniejszy. Uśmiechem płacimy, uśmiechem nagradzamy, uśmiechem budzimy do życia. Źródłem prawdziwej miłości jest drugi człowiek. Antoniea deSaint-Expery: List do zakładnika.

Ty natomiast trwaj w tym, czego się nauczyłeś i co ci powierzono, bo wiesz, od kogo się nauczyłeś. Od lat bowiem niemowlęcych znasz Pisma święte, które mogą cię nauczyć mądrości wiodącej ku zbawieniu przez wiarę w Chrystusie Jezusie. Wszelkie Pismo od Boga natchnione [jest] i pożyteczne do nauczania, do przekonywania, do poprawiania, do kształcenia w sprawiedliwości, aby człowiek Boży był doskonały, przysposobiony do każdego dobrego czynu.(2Tm3,14-17)

 W ostatni poniedziałek było święto Matki Bożej Anielskiej, o czym powiedziałam mi moja siostra Ela. Natychmiast w moim sercu wybrzmiały słowa pieśni maryjnej… Królowej Anielskiej śpiewajmy, różami uwieńczmy jej skroń, swe serca w ofierze składajmy, ze łzami śpiewajmy doń….Pragnęłam przybliżyć sobie Jej wizerunek. Zerknęłam do internetu, obrazów było bardzo dużo. Szybciutko, przesuwałam kolejne, przez ułamek sekundy wzrok skierowałam na jeden, zapamiętałam, zamknęłam komputer i pobiegłam do swoich obowiązków. Ku mojemu zdziwieniu przed północą dostałam mmsa od Róży, o której wcześniej wspominałam, dawno do siebie nie pisałyśmy: Pozdrawiam razem z Matką Bożą z Kalwarii Zebrzydowskiej „ Mateczko czy mam w swej potrzebie bez pomocy iść od Ciebie? Wiem, że jestem syn niegodny lecz od Matki nie wyjdę głodny”. Matce Bożej Anielskiej też Cię powierzam i przejdziesz dróżkami kalwaryjskimi razem ze mną. Nie ma przypadków jest Duch Święty. Na zdjęciu był obraz Matki Boskiej Kalwaryjskiej, Matki Boskiej Płaczącej – wizerunek znajdujący się w bocznej kaplicy bazyliki Matki Bożej Anielskiej w Kalwarii Zebrzydowskiej, przedstawiający Matkę Bożą z Dzieciątkiem, powstały prawdopodobnie w I połowie XVII wieku. Ciarki przeszły mi po plecach, to był ten sam obraz, który przez sekundy widziałam w komputerze. Nie zainteresowałam się Nim, ale odpowiedź przyszła od Róży. To niesamowite, że postawiłeś Różę na mojej drodze, niesie swoje krzyże a przy tym jest cicha, delikatna, życzliwość do drugiego człowieka bije od niej z daleka. Jeszcze wieczorem, oglądałam obraz Jean Fouguet, Madonna z Dzieciątkiem i aniołowie, fragment dyptyku z Melun, ok.1452. Nie musiałam go długo szukać wzięłam do ręki książkę „Maryja Matka Boga i nasza” i mogłam przybliżyć sobie Królową Aniołów. Stworzeń stworzonych przez Boga, jako inteligentne byty, poruszające niebiosa. Liczba ich jest nieskończona, a dzielą się one na dziewięć chórów. Pierwszy złożony jest z serafinów, najbliższych Bogu, które mają po sześć skrzydeł, dwoma zakrywają sobie twarz, dwoma stopy, a dwoma unoszą się w powietrzu, potem cherubiny mające po cztery skrzydła i cztery twarze ludzką, woła, lwa i orła. Dalej są tzw. trony, czasami opisywane jako skrzyżowane koła, które poruszają się wzdłuż i wszerz raju, prowadząc tron Boga. „Panowania” są aniołami, którym Bóg powierza moc władzy nad światem, „mocarstwa” o kształcie podobnym do błyskawic, są szafarzami łask, zaś „potęgi” wielobarwne opary mgielne, czuwają nad rozdzieleniem różnych zdolności ludziom i strzegą dziejów. „Księstwa” mają ochraniać religie i kult, zaś archaniołowie są doradcami ludzi, przy których znajdują się zwykli aniołowie. W tygodniu rozmawiałam telefonicznie z Gienią, rzadko do siebie dzwonimy, gdyż na co dzień pracuje po za granicami naszego kraju. Zapraszała mnie do siebie, niestety, ja mam inne plany wakacyjne. Powiedziała, ze chętnie by pojechała do Kalwarii Zebrzydowskiej, zdziwiłam się znowu na to hasło, przecież nic jej nie mówiłam, o moich przeżyciach z minionego tygodnia. Maryjo czuję się zaproszona do Kalwarii, byłam tam jako mała dziewczynka i nie pamiętałam wizerunku Ciebie z tego obrazu. Królowo Aniołów módl się za nami. Wczoraj byłam na nabożeństwie wynagradzającym Maryi za zniewagi, jakimi jest obrażana przeze mnie i grzeszników. Na koniec nabożeństwa, zaśpiewaliśmy pieśń, którą nuciłam przez cały tydzień … Królowej Anielskiej śpiewajmy, różami uwieńczmy jej skroń, swe serca w ofierze składajmy, ze łzami śpiewajmy doń…i znowu pociekły mi łzy, ze wzruszenia, że Maryja Matka Nasza jest ze mną.

Aniołowie, aniołowie biali, o! poświećcie blaskiem skrzydeł swoich, by do Pana trafił ten zgubiony i ten co się oczu podnieść boi i ten, który bez nadziei czeka i ten rycerz w rozszarpanej zbroi, by jak człowiek szedł do Boga-Człowieka, aniołowie, aniołowie biali. Krzysztof Kamil Baczyński

Dlatego radujcie się, choć teraz musicie doznać trochę smutku z powodu różnorodnych doświadczeń. Przez to wartość waszej wiary okaże się o wiele cenniejsza od zniszczalnego złota, które przecież próbuje się w ogniu, na sławę, chwałę i cześć przy objawieniu Jezusa Chrystusa. Wy, choć nie widzieliście, miłujecie Go; wy w Niego teraz, choć nie widzicie, przecież wierzycie, a ucieszycie się radością niewymowną i pełną chwały wtedy, gdy osiągniecie cel waszej wiary – zbawienie dusz.(1P1,6-9)

 Kocham Cię Jezu Ania

Zostaw Komentarz