Jan – Wiem w czyich jestem rękach. (34)

with Brak komentarzy

                                                                                                                                                       Wrocław, 28.04.2018

Witaj Jezu, Przyjacielu mojej duszy,

Kochany mój Jezu, to pierwsza wiosenna sobota, kiedy mam chwilę wolnego, by napisać do Ciebie. Chociaż Ty wiesz wszystko co kryje się w moim sercu,  to lubię do Ciebie pisać mój Przyjacielu. To także pierwsza sobota po powrocie z sanatorium. Odpoczywałam w Ustroniu w malowniczym zakątku naszego kraju. Miejsce to mogę porównać do raju. Przebywanie na łonie natury i zachwycanie się pięknem stworzonego świata zawsze budzi w moim sercu radość z tego że Ty jesteś Bogiem, któremu spodobało się uwrażliwiać moje serce na piękno natury. To był dla mnie błogosławiony czas, podarowany przez Ciebie. Kiedy zamykam oczy i sięgam w głąb serca mogę zobaczyć obrazy, które szczególnie mnie zachwyciły. Zachwyciła mnie budząca się wiosna i chociaż to już kolejna w moim życiu, ta była inna. Po raz pierwszy, przez trzy tygodnie mogłam codziennie zachwycać się  Twoim malowaniem pięknego obrazu wiosny. Codziennie zauważałem więcej zieleni, więcej pięknych kwiatów, więcej śpiewu ptaków, dużo słońca i ciepła, którym mogłam wzmacniać moje ciało i moją duszę. To wszystko podarowałeś mi, abym odpoczęła od codziennego świata, którym naprawdę byłam zmęczona. Odpoczęła i przypomniała sobie jak ważne jest dbanie o zdrowie, które mi podarowałeś. Przez ostatni czas nie dbałam zbytnio o moje ciało, o kondycję fizyczną, przez co czułam się zmęczona. Posłałeś do mnie dwie wspaniałe dziewczyny, które podpowiedziały mi, jak można się regenerować i odpoczywać. Kiedy rok temu opierałam się tej propozycji, usłyszałam słowa, że Jezus mówi przez ludzi, których do nas posyła. Zgodziłam się, nie wiedząc do ostatniej chwili gdzie jadę. Jola zajęła się sprawami organizacyjnymi, a Edyta zapewniła mi dojazd na miejsce.  Tak wiele razy doświadczam Twojej opieki w drugim człowieku. Dziękuję, bądź uwielbiony w każdej z nich.Okazało się, że był to początek dobra, które dla mnie przygotowałeś.  Poznałam tam inne osoby, jednak najbardziej bliską mojemu sercu była Gosia. Po bliższym spotkaniu, w drodze na Równicę, podzieliłyśmy się doświadczeniami Boga w naszym codziennym życiu, podzieliłyśmy się relacją osobistą z Tobą. Jakże wielkie dla mnie było zaskoczenie, gdy się dowiedziałam, że jest innego wyznania. Jest wyznania ewangelickiego. Tym bardziej chciałam ją poznać i poszukać łączących nas doświadczeń.

 Teraz zamykam oczy i sięgam wzrokiem do Niedzieli Miłosierdzia, kiedy napisałam kilka słów do Ciebie. Były to pierwsze dni pobytu w Ustroniu. Tym razem byłam na szczycie innej góry – Czantorii, gdzie widok zatykał dech w piersiach. …….”Witaj Jezu w tę piękną niedzielę, spieszę się podziękować Tobie za łaskę pobytu w tym raju, w którym przygotowałeś dwa leżaczki, dla mnie i Edyty. Dwa leżaczki z motywami góralskimi, obok góralskiej chatki. Leżaczki, na których możemy odpocząć i zachłysnąć się słońcem. Zamykam oczy, a moje serce jest Tobie wdzięczne za te minuty spędzone w błogim zachwycie, w błogosławionej scenerii wiosny. W górze słuchać wiatr, który kołysze i wycisza moje serce, który szumi dla mnie, abym mogła zostawić moje troski i zmartwienia, abym mogła być bliżej Ciebie. Jak zwykle zachwyca mnie widok z góry, zachwyca mnie Twoja potęga i Twoja siła. Tu w górach zawsze uświadamiam sobie, że Ty patrzysz na nas i że jesteś bliżej mnie. Dziękuję, za kolejną Niedzielę Miłosierdzia, jakże w innej scenerii niż w ubiegłym roku, kiedy byłam w Ziemi Świętej. Dzisiaj muzyka góralska, dym z ogniska, zapach kuchni – to moje klimaty, którymi się karmię, szczególnie Tobą, bo wiem, że jesteś ze mną w moim sercu. Dziękuję Jezu że mogę rozkoszować się pięknem Beskidu Śląskiego, który jest dla mnie balsamem. Czy może być coś piękniejszego w tej chwili, gdy słoneczko rozświetla moją twarz? Dopóki wstaje dzień, żyję i dopóki są poranki jest nadzieja. Tak jak słońce wschodzi o poranku, tak w każdym nowym dniu wschodzi nowa nadzieja, że to wszystko co dzieje się w moim życiu, jest doskonałym planem zbawienia mnie i tych, których chcesz zbawić przeze mnie. Jestem otwarta na to, co dla mnie jeszcze przygotowałeś na najbliższe tygodnie w sanatorium i już teraz za wszystko dziękuję ….”

Z tej wycieczki został w moim sercu obrazek z drogi powrotnej, który zachwycił również Edytę. Przechodził obok nas młody mężczyzna, trzymał za rękę dziecko, chłopczyka, szli pod górę i śpiewał mu piosenkę o Przyjacielu Jezusie. Jezu poczułam wtedy, że jesteś z nami, że jesteś potężny i trzymasz każdą z nas za rękę. Potem dostałam od Gosi, o której wcześniej wspominałam Słowo: Albowiem Ja, Pan, twój Bóg, ująłem cię za prawicę mówiąc ci: «Nie lękaj się, przychodzę ci z pomocą». (Iz41,13)

Właśnie w tym miejscu, pragnę podziękować Tobie za Gosię i jej wspaniałą, wspierającą i kochającą się rodzinę, szczególnie za jej tatę Jana. Dziękuję za pobyt w jego domu położonym w głębokim lesie, do którego prowadzi wąska, górska ścieżka, tuż nad przepaścią, w dali od cywilizacji. Na pozór wydawałoby się, że pan Jan jest samotny, ale już po pierwszych słowach, okazało się, że  tak nie jest. Jego pogodne, radosne oczy odzwierciedlały stan jego duszy. Jest szczęśliwy pomimo ciężkich doświadczeń w swoim życiu. Przy pysznej herbatce zrobionej dla nas otwartym gościnnym sercem  pan Jan podał nam receptę na szczęśliwe życie. Powiedział abyśmy się nie przejmowały trudnościami, najważniejsze wiedzieć w czyich jesteśmy rękach. To świadectwo otwartości wiary przed nieznajomymi poruszyło moje serce. Jezu on wie, że jest w Twoich rękach. Wie, że jesteś w niebie. Niech się nie trwoży serce wasze. Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie! W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce.  A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem.(J14, 1-3). Na ścianie u pana Jana była tabliczka ze Słowem; Bóg jest dla nas ucieczką i siłą naszą, pomocą w utrapieniach najpewniejszą(Ps46,2). Jezu Ty wiesz z czym się teraz borykam, z jakimi trudnościami się zmagam, ciągle uczę się pokładania ufności w Tobie, a nie w sobie. To jest takie trudne. Wyraźnie potwierdziłeś tam w górach, że mam ciągle nad czym pracować, aby się upodabniać na Twój obraz. Dziękuje jeszcze raz Gosi i jej rodzinie za otwartość na ludzi innego wyznania. Za gościnność, jej  córce Madzi za pyszny serniczek i jabłecznik oraz grę na trąbce. Adamowi  za dziecięcą wrażliwość i grę na gitarze i pyszne naleśniki, mężowi Gosi za pogodę ducha, życzliwość, uśmiech i wspólną modlitwę przed kolacją. Jezu jesteśmy Twoimi dziećmi, proszę Cię o jedność i pokój między różnymi wyznaniami. Nie chodzi przecież o to, by kogoś na siłę nawracać, ale by być po prostu człowiekiem, by budować siebie nawzajem.

Ucieszyłam się, tymi słowami o mieszkaniu w niebie, ponieważ usłyszałam je wcześniej, w niedzielę na kazaniu i  wczoraj na Mszy świętej w naszej szpitalnej kaplicy. To właśnie te słowa dają nadzieję na życie wieczne w szczęśliwości nieba. Jest o co walczyć tu na ziemi, gdzie jesteśmy tylko dzierżawcami, mającymi zadanie zbawić siebie i tych, których Bóg postanowił zbawić przez nas. To wszystko dzieje się w realu, mamy zadanie nieustannie upodabniać się do naszego Pana. Miłość nie wyrządza zła bliźniemu. Przeto miłość jest doskonałym wypełnieniem Prawa.(Rz13,10). Radujcie się zawsze w Panu; jeszcze raz powtarzam: radujcie się!  Niech będzie znana wszystkim ludziom wasza wyrozumiała łagodność: Pan jest blisko! ( Flp4,4-5).

Kocham Cię Jezu, Ania.

Zostaw Komentarz