Ela – Czy wiesz, kto Cię maluje? (35)

with Brak komentarzy

                                                                                                                                                                             Wrocław,13.05.2018

Witaj Jezu, Przyjacielu mojej duszy.

Witaj mój ukochany. Dzisiaj jestem smutna, łezka spływa mi po policzku. W ubiegłą sobotę moja przyjaciółka Ela zakończyła pielgrzymowanie po ziemskich drogach. Odeszła, narodziła się dla Nieba. Odeszła, by zamieszkać w mieszkaniu w Niebie, które przygotował dla niej Bóg Ojciec. Jezu zapewniasz mnie, że tak jest. Niech się nie trwoży serce wasze. Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie!  W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce.  A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem.(J14, 1-3)….Jeszcze chwila, a nie będziecie Mnie widzieć, i znowu chwila, a ujrzycie Mnie. (J16,16).

Chwila odejścia, chwila przez którą Ela już przeszła, aby oglądać twarzą w twarz naszego Boga Ojca, patrzeć Tobie w oczy. Chwilę posiedź ze mną zanim odejdziesz – tak mówili sobie starzy przyjaciele, chcąc nacieszyć się sobą może na zawsze. Ostatni raz widziałam Elę w szpitalu, po naświetlaniach, w bólu i cierpieniu. Pamiętam oczy, pełne nadziei, szczęśliwe, umiejące patrzeć na dobro jakie jej dawałeś. Bliskość i upodabnianie się do Ciebie przyświecało jej w każdej chwili. W ostatnich miesiącach życia, w codziennej walce z chorobą nowotworową dawała tego świadectwo. Cierpiała w cichości i pokorze, pełna ufności. W moim sercu zapamiętam i zachowam jej radość z każdej podarowanej minuty życia, z każdego  kolejnego dnia. Łączyła się z Tobą w cierpieniu, nieustannie  się modliła, ofiarowała to cierpienie w różnych intencjach. W okresie Postu mówiła o Drodze Krzyżowej, którą przechodzi z Tobą. Pokładała nadzieję, że to co przeżywa zaowocuje zbawieniem siebie i tych, których Ty zapragnąłeś zbawić przez jej cierpienie i  śmierć. Miała duże, piękne oczy,  napełnione Twoją miłością. Tego dnia, kiedy się z Nią pożegnałam, sala chorych była opromieniona słońcem. Tuż obok niej był jej mąż, byli razem i tak do ostatniego oddechu Eli. Byli razem w domu z dziećmi, rodziną i przyjaciółmi. Byli razem na dobre i na złe, w zdrowiu i w chorobie. Wypełniła to do czego ją powołałeś w życiu małżeńskim. Wypełnił jej mąż. Powołanie do bycia żoną i mamą. Powołanie, by dobrze wychować dzieci i zbawić męża. Krok po kroku wypełniła powierzoną  misję. Świadectwem tego są listy, które pisała do Ciebie. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Wy będziecie płakać i zawodzić, a świat się będzie weselił. Wy będziecie się smucić, ale smutek wasz zamieni się w radość. (J16,20).Początkowo była moją pacjentką na chemioterapii, tak jak wiele innych chorych. Mój list, moje świadectwo, przybliżyło nas do siebie. Jestem przekonana, że  Duch Święty nas połączył. Stałyśmy się sobie bliskie. Tęsknota za twarzą Eli, za rozmowami, uśmiechem, pogodą ducha jeszcze długo pozostanie w moim sercu. Słowa św. Pawła z listu do Rzymian, które wybrzmiały na Mszy pogrzebowej potwierdzają świętość życia Eli i są dla nas jej testamentem. Któż nas może odłączyć od miłości Chrystusowej? Utrapienie, ucisk czy prześladowanie, głód czy nagość, niebezpieczeństwo czy miecz?  Jak to jest napisane: Z powodu Ciebie zabijają nas przez cały dzień, uważają nas za owce przeznaczone na rzeź.  Ale we wszystkim tym odnosimy pełne zwycięstwo dzięki Temu, który nas umiłował.  I jestem pewien, że ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani Zwierzchności, ani rzeczy teraźniejsze, ani przyszłe, ani Moce,  ani co wysokie, ani co głębokie, ani jakiekolwiek inne stworzenie nie zdoła nas odłączyć od miłości Boga, która jest w Chrystusie Jezusie, Panu naszym.(Rz8,36-39) Dziękuję Jezu za dar życia Eli, przez jej świadectwo życia mogłam umocnić moją wiarę. To Ela żyła na co dzień Ewangelią. Potwierdził to ksiądz słowami, że to nie my powinniśmy dostosować Ewangelię do okoliczności naszego życia, ale żyć Słowem Bożym na co dzień. Każdego dnia możemy sięgać do Księgi Życia, którą proponuje nam Kościół w codziennym czytaniu. To Ela prowadzona przez Ducha Świętego malowała swój obraz, by coraz bardziej upodabniać się do Ciebie. To Ela cieszyła się Słowem i rozważała je w sercu.  Ela głosiła Twoje Królestwo tu na ziemi, wśród najbliższych, w rodzinie, w szkole, w szpitalu. Dowodem tego była obecność tak wielu osób w ostatniej drodze na miejsce spoczynku. Głosiła Twoje Królestwo szczególnie w ostatnich dniach, kiedy współcierpiała z Tobą. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: O cokolwiek byście prosili Ojca, da wam w imię moje.  Do tej pory o nic nie prosiliście w imię moje: Proście, a otrzymacie, aby radość wasza była pełna. (J16, 22,24)

Proszę Cię Boże Ojcze w Imię Twojego Syna Jezusa Chrystusa o radość Nieba dla Eli, dziękuję równocześnie za radość, którą pozostawiła tu na ziemi. Jej wiara niesie radość i nadzieję, że Ela teraz wpatruje się w Twoją twarz, wielbi i wychwala Twoje jaśniejące Oblicze, patrzy w Twoje miłosierne oczy. Dlatego też przez jej wstawiennictwo, Twojej służebnicy proszę o potrzebne łaski dla jej męża Darka, córki Natalki, syna Michała, dla najbliższej rodziny, mojej siostry Eli i dla mnie. …..Ojciec sam was miłuje, bo wyście Mnie umiłowali i uwierzyli, że wyszedłem od Boga. (J16,27) Dziękuję Elu, że dołączyłaś do mnie i mojej siostry Eli, że zostałaś adresatem i listonoszem „Listów do Jezusa”. W ten sposób wyraziłaś na kartce papieru to co było w Twoim sercu w ostatnich miesiącach Twojego ziemskiego życia. Kiedy rozmawiałyśmy o ich pisaniu miałaś pragnienie, aby te słowa wyrażone w listach przyniosły dobre owoce. Jestem przekonana, że Twoje pragnienie serca wyryje znamię Twojej miłości do Jezusa w niejednej człowieczej duszy. Proszę Ciebie Elu, abyś nadal była listonoszem i przez Twoje wstawiennictwo  wypraszała potrzebne łaski szczególnie dla chorych cierpiących i walczących z rakiem. Wypraszaj u Jezusa szczególnie wiarę, nadzieją i miłość.

Dzisiaj w święto Wniebowstąpienia, Jezus mówi do nas słowami z Listu św. Pawła …. A zatem zachęcam was ja, więzień w Panu, abyście postępowali w sposób godny powołania, jakim zostaliście wezwani, z całą pokorą i cichością, z cierpliwością, znosząc siebie nawzajem w miłości. Usiłujcie zachować jedność Ducha dzięki więzi, jaką jest pokój. Jedno jest Ciało i jeden Duch, bo też zostaliście wezwani do jednej nadziei, jaką daje wasze powołanie. Jeden jest Pan, jedna wiara, jeden chrzest. Jeden jest Bóg i Ojciec wszystkich, który [jest i działa] ponad wszystkimi, przez wszystkich i we wszystkich. (Ef4,1-6)…..I On ustanowił jednych apostołami, innych prorokami, innych ewangelistami, innych pasterzami i nauczycielami  dla przysposobienia świętych do wykonywania posługi, celem budowania Ciała Chrystusowego,aż dojdziemy wszyscy razem do jedności wiary i pełnego poznania Syna Bożego, do człowieka doskonałego, do miary wielkości według Pełni Chrystusa. (Ef4,11-13) Panie Jezu dziękuję, że jestem pielęgniarką, że mogłam wrócić do pracy po doświadczeniu choroby nowotworowej, by umacniać wiarę. To dla mnie szczególne wyróżnienie, że mogłam poznać Elę i osoby najbliższe jej sercu. Kochani, Ela zawsze będzie z nami. Nie można zapomnieć obrazu Eli, obrazu Boga, którego odzwierciedlała swoim pięknym życiem.

                                                                                                        Kocham Cię Jezu, Ania

Zostaw Komentarz