Postanowiłam wziąć przykład z mojej siostry Ani i pisać listy do Ciebie. Może nie będą tak piękne, wzruszające i przepełnione duchowością, ale przecież każdy z nas jest inny. Będę czerpać mądrość życiową od starszej siostry, bo z tą mądrością się nie rodzimy, ją musimy sami posiąść przez swoje i innych doświadczenia w życiu. Naszym wspólnym doświadczeniem z siostrą jest choroba nowotworowa. Ania pierwsza się z nią zmierzyła i od początku mojej choroby była i jest obecnie moim wielkim wsparciem, za co jej będę zawsze dziękować. Będę pisać do Ciebie Panie Jezu tak często, na ile starczy mi sił, ale chciałabym, aby te listy trafiały do Ciebie nie tylko raz, gdy je napiszę, ale wielokrotnie, gdy będą je czytać różni ludzie, niekoniecznie tylko moi najbliżsi. W tych listach chciałabym opowiadać nie tylko o sobie, o moich odczuciach, ale także pragnęłabym wspominać ludzi, których postawiłeś na mojej drodze, a którzy mieli lub nadal mają wpływ na to, jaka jestem, co robię, jak mnie postrzegają inni. W każdym z moich listów chciałabym przypomnieć postać świętego lub świętych noszących takie samo imię (często będących patronem) moich najbliższych, przyjaciół, koleżanek i kolegów i kogo sobie tylko przypomnę z przeszłości. Mam ich dużo, więc będę potrzebowała czasu, siły i wytrwałości – o co Cię proszę Panie Jezu i myślę, że mi pomożesz, jeśli spodobają Ci się moje listy. Ela