Gabrysiu uśmiechaj się (29)

with Brak komentarzy

 Wrocław, 01.12.2017

Jezu, Przyjacielu mojej duszy

Witaj ukochany Jezu, w ten słoneczny, jesienny poranek. Na dworze już zimno i z dnia na dzień, chłodniej. Na Podhalu u mojej mamy spadł już śnieg. W listopadzie ją odwiedziłam, tego dnia także spadały z nieba, pojedyncze płatki śniegu. Uwielbiam wyjeżdżać do mojego domu rodzinnego. Drewniana izba, ogrzana ciepłem starego pieca, moskole – placki z gotowanych ziemniaków pieczone  przez moją mamę, to miejsce, za którym tęsknię. Tam zwalniam, mam wrażenie, że jestem w bańce mydlanej, gdzie jest mi dobrze. Bańka pęka, kiedy muszę wrócić w wir pracy, wir pędzącego świata, wir galopującej do przodu techniki, wszystko zmierzające do hiper jakości, hiper doskonałości, wszystkiego tego, aby budować tylko siebie, aby zamykać się na świat. Zamykać się na życie tych najmniejszych, biednych, schorowanych, bezdomnych. Dzisiaj kolejny raz rozpoczęłam w moim życiu adwent, dni radosnego oczekiwania na Twoje przyjście. Jaki to będzie czas dla mnie? Czy ten czas podarowany dla mnie, będę umiała przelać na miłość ? Zakorzenić się w oczekiwaniu i czuwaniu nad moimi myślami, słowem, czynem. Dokąd zmierzam? Czy idę właściwą ścieżką? Czego szukam? Szukajcie tego co na górze. (Kol 3,1) W ubiegłym tygodniu, usłyszałam tak wiele pięknych, czułych słów, zapewniających o Twojej miłości do mnie:…. Powołał Mnie Pan już z łona mej matki, od jej wnętrzności wspomniał moje imię. Ostrym mieczem uczynił me usta, w cieniu swej ręki Mnie ukrył. Uczynił ze mnie strzałę zaostrzoną, utaił mnie w swoim kołczanie. I rzekł mi: «Tyś Sługą moim, <Izraelu>, w tobie się rozsławię»(Iz 49,1b-3) Ja sam będę pasł moje owce i Ja sam będę je układał na legowisko – wyrocznia Pana Boga. Zagubioną odszukam, zabłąkaną sprowadzę z powrotem, skaleczoną opatrzę, chorą umocnię, a tłustą i mocną będę ochraniał. Będę pasł sprawiedliwie.(Ez 34,15-16) Chodźcie, powróćmy do Pana! On nas zranił i On też uleczy, On to nas pobił, On ranę zawiąże. Po dwu dniach przywróci nam życie, a dnia trzeciego nas dźwignie i żyć będziemy w Jego obecności. Dołóżmy starań, aby poznać Pana; Jego przyjście jest pewne jak świt poranka, jak wczesny deszcz przychodzi On do nas i jak deszcz późny, co nasyca ziemię”. (Oz 6,1-3)

Dzisiaj usłyszałam na rekolekcjach: …. „Myśli sieją, słowo wzrasta, owoce to czyny….” Czuwaj nad myślą, słowem i czynem. Przyjrzyj się co siejesz, jak wzrastasz ty i twoje otoczenie, co czynisz dla siebie, a co dla bliźniego. „Miłość porusza się na dwóch nogach. Jedną z nich jest miłość do Boga, drugą miłość do ludzi, abyś nie kuśtykał. Ale biegnij na obu, aż do samego Boga” św. Augustyn.

W ubiegłym tygodniu spotkałam w schronisku dla kobiet Gabrysię. Przyszła, aby odmówić z nami różaniec. Spojrzałam w jej oczy, były ciepłe, a z serca wydobywał się życzliwy uśmiech. W dłoni trzymała połamanego aniołka z gliny lub masy solnej, bardzo chciała go naprawić. W głosie było tyle troski. Kiedy zaczęłyśmy robić kartki świąteczne, zapytała: Czy może jest obrazek z aniołkiem? Zasmuciła się, że nie ma. Obiecałam przynieść. Jej pragnieniem było przesłać pocztówkę z aniołkiem. Pewnie jest to dla niej ktoś waży.

To piękne Gabrysiu, że myślisz o najbliższych, Ty jesteś Aniołem dla nich. Może nie jesteście w tym momencie razem, ale w Twoim sercu jest pragnienie niesienia miłości. Gabrysiu, latem napisałam do Pary Młodych list z okazji ich zaślubin i ten fragment również Tobie dedykuję:…”Piotrze i Martynko bądźcie dla siebie aniołami dobroci i uśmiechu. Aniołami są ci, którzy promienieją dobrem, radością, pięknem życia. Obdarzajcie się wzajemną miłością, życzliwością, cierpliwością, bo ona rozjaśnia horyzonty , dodaje otuchy w zwątpieniu, w chwilach smutnych dodaje nadziei, w chwilach trudnych wspiera i daje ukojenie. Bądźcie aniołami dla innych, których Bóg stawia na waszej drodze. Po prostu jak mówił św. O. Pio najważniejsze na świecie jest być dobrym człowiekiem. Zachowaj mnie Boże, bo chronię się u Ciebie ( Ps 16, 1) …… Miłość jest jedynym skarbem, jaki możemy gromadzić na tym świecie i zabrać ze sobą na tamten świat. św. Charbel.

Święty Aniele Stróżu mój, Posłańcu nadziei, pomóż mi być dobrym człowiekiem. Pragnę usłyszeć głos Boga i być na wzór wszystkich Aniołów Pańskich. Pragnę być aniołem w moim otoczeniu, poprzez uśmiech, dobre słowo, pragnę budzić w innych nowe życie, z nową radością. Oddać się bez reszty tym, którzy potrzebują i dać im radość swoich oczu, ciepło swoich słów, pomoc swoich rąk oraz modlitwę. Pragnę wołać bez ustanku „Któż jak Bóg”. Proszę Cię Aniele Stróżu mój, abyś nieustannie rozpościerał skrzydła i chronił mnie od zła. Bo swoim Aniołom dał rozkaz o tobie, aby cię strzegli na wszystkich drogach twoich.(Ps91,11) Czyż nie są oni duchami przeznaczonymi do usług, posłani na pomoc tym, którzy maja posiąść zbawienie. (Hbr1,14)

 Gabrysiu, nie lękaj się spalać w całości. Ciepło, którym ogrzejesz innych ludzi, będzie trwało wiecznie. Uśmiechaj się do siebie, aż Ci się serce ogrzeje, w ciepłych promieniach własnego oblicza. Gdy się uśmiechasz zmieniasz siebie i zmieniasz świat i policz ile uśmiechów wywołał Twój uśmiech jednego dnia. Twój uśmiech rozlewa się szeroko, choć może tego nie dostrzegasz. Miłość jest darem uśmiechania się, nawet w cierpieniu.

Wzniosły, a dostojny Stróżu mojej duszy, Ty który jaśniejesz na pięknym niebie jak delikatny, czysty płomień, bliski tronu Wszechwiecznego, Ty schodzisz dla mnie na tę ziemię i rozświecasz mnieswoim blaskiem. Piękny Aniele, Ty stałeś się moim bratem, moim przyjacielem. Ty znasz moja wielką słabość, prowadź mnie więc za rękę. Nawołuj mnie do patrzenia tylko w niebo. O Ty , którego przemknięcie przez pokój jest szybsze, od błyskawicy przelatuj często ode mnie do tych, którzy mi są drodzy. Skrzydłem swoim osusz ich łzy, śpiewaj im jak Jezus jest dobry, śpiewaj,że cierpienie ma przyjaciół. I całkiem po cichutku szepnij moje imię. Ja pragnę w moim krótkim życiu ratować moich braci grzeszników. O piękny posłańcze Kraju ojczystego daj mi swój święty płomień! Nie ma niczego co mogłoby być darem ofiarnym, tylko ubóstwo-zanieś je Bogu w Trójcy Jedynemu!  św. Teresa od Dzieciątka Jezus.

Dziękuję, Jezu za każdą osobę, którą stawiasz na mojej drodze, która zmienia moje serce. Proszę, o potrzebne łaski w ich życiu, szczególnie za Gabrysię, którą pokochałeś przed wiekami, zanim przyszła na świat, pokochałeś i bierzesz ją teraz na ręce i przytulasz. Proszę ulecz jej rany i opatrz zranienia Twoją Przenajdroższą Krwią. Przynoszę ją pod Twój Krzyż, gdzie dokonało się Twoje zwycięstwo. Posyłaj Ducha Pocieszyciela, z potrzebnymi darami do wzrastania w wierze, nadziei i miłości.

Oddalił Pan wyroki na ciebie, usunął twego nieprzyjaciela:król Izraela, Pan, jest pośród ciebie,nie będziesz już bała się złego.Owego dnia powiedzą Jerozolimie:«Nie bój się, Syjonie! Niech nie słabną twe ręce!» Pan, twój Bóg jest pośród ciebie, Mocarz – On zbawi, uniesie się weselem nad tobą, odnowi swą miłość,wzniesie okrzyk radości. (So 3,15-17)

Kocham Cię Jezu,  Ania

Zostaw Komentarz