Wrocław, 28.07.2018
Witaj Jezu, Przyjacielu mojej duszy
Jezu, wróciłam szczęśliwa z Boskich wakacji z Borowic. Wróciłam pełna radości i zachwytu, wypoczęta z chęcią powrotu do codzienności. Dziękuję za rekolekcje życia we wspólnocie Benedictus. To był czas uczenia się i odkrywania miłości w konkrecie bycia razem na wakacjach. Gdybym miała powiedzieć jedno słowo klucz podsumowujące ten czas wakacji, to byłoby słowo konkret. Miłość to konkret. Jezu powołałeś mnie do tej konkretnej wspólnoty, abym tam mogła służyć miłością, przez zwykłą życzliwość, uśmiech, posługę w wyznaczonych przez liderkę zadaniach. Właśnie w czasie wakacji nie tylko mogłam otrzymywać miłość od innych, ale sama mogłam się dawać. Wykonując konkretne zadania, mogłam otwierać się na Twoją łaskę, dzięki której staję się lepsza. Zwykły gest płynący z serca otwiera rąbek nieba dla drugiego człowieka, który jest we mnie. Jezu uwielbiam Cię w każdej osobie, którą obdarzyłeś mnie w czasie urlopu.
Jezu w harmonii piękna przyrody, którą mogłam się karmić w okolicy Borowic, widziałam piękno Twojego Majestatu. Te piękne widoki!!! Kiedy teraz zamykam oczy są we mnie. Jestem w lesie w tej ciszy życia , które biegło swoim rytmem. Cisza ta była ukojeniem i balsamem dla mojego serca. Teraz, kiedy jestem w gwarze wielkiego miasta, wystarczy zamknąć oczy, by odpłynąć , odpocząć chociaż na chwilę w ciszy karkonoskiego lasu. W pianiu koguta w oddali, w pojedynczych śpiewach ptaków, w cykadach na letniej polanie,w majestacie kwiatów, trawy, krzewów i drzew. W leśnych jagodach i dorodnych grzybach. Tam w górach, w lesie, wszystko jest na swoim miejscu, czuje się harmonię tętniącego życiem wszelakiego stworzenia, którego brakuje mi w mieście. To miejsce odpoczynku to konkretny zakątek Polski, w którym doświadczałam Twojej miłości. Na koniec rekolekcji usłyszałam słowa, które żyją we mnie. Ojciec Piotr powiedział, że wolą Boga jest to, abym była szczęśliwa. Uszczęśliwiając innych kocham Boga i uszczęśliwiam siebie. Jezu mój Skarbie, dajesz mi tyle łaski, że mogę Ciebie odkrywać ciągle na nowo. Skarbie mój, Oblubieńcze wszystko składam u Twoich stóp. Moje życie, mojego męża, moją córeczkę. Uwielbiam Cię i wywyższam w miłości Twojej do nas. Przyjacielu mój, moja Perło.
W czasie oglądania filmu o św. Maksymilianie Marii Kolbe, w jednej ze scen zauważyłam namiary na Słowo Boże. Sprawdziłam po przyjściu do pokoju: Wierny bowiem przyjaciel potężną obroną, kto go znalazł, skarb znalazł. Za wiernego przyjaciela nie ma odpłaty ani równej wagi za wielką jego wartość. Wierny przyjaciel jest lekarstwem życia; znajdą go bojący się Pana. Kto się boi Pana, dobrze pokieruje swoją przyjaźnią, bo jaki jest on, taki i jego bliźni. (Syr6,14-17) Znalazłam Jezu w Tobie Przyjaciela. Dzięki Twojej hojności i miłości mogę z Tobą rozmawiać . Wiem i doświadczam Twojej obecności w każdej sytuacji mojego życia, szczególnie w mojej biedzie , którą ja jestem sama. …..A Pan rozmawiał z Mojżeszem twarzą w twarz jak się rozmawia z przyjacielem. (Wj,33,11) Wy zaś jesteście wybranym plemieniem, królewskim kapłaństwem, narodem świętym, ludem [Bogu] na własność przeznaczonym, abyście ogłaszali dzieła potęgi Tego, który was wezwał z ciemności do przedziwnego swojego światła, wy, którzyście byli nie-ludem, teraz zaś jesteście ludem Bożym, którzyście nie dostąpili miłosierdzia, teraz zaś jako ci, którzy miłosierdzia doznali. (1P2,9-10)
Doznaję od Ciebie Jezu samej rozkoszy w miłości i miłosierdziu do mnie. „…..Kochaj aż do poświęcenia siebie. Miłość jest jedynym atramentem, którym możesz cokolwiek zapisać na tym świecie, wszystko inne jest tylko kleksem na papierze. W Chrystusie, każdy człowiek jest słowem w ustach Boga, przez co cała ludzkość staje się pieśnią miłości…..Niesiesz wiele pakunków, ciężarów, zmartwień, naczyń i słoi. Niesiesz teraz zbędny balast niepokoju i troski o przyszłość…..Odłóż ciężkie pakunki, które każe nieść ci świat, a może to jest choroba? Są tacy, którzy marnują skarby po drodze, a niosą puste do niczego niepotrzebne naczynia. Nieść tylko Chrystusa. On napełni Twoje pakunki miłością i poniesie je za ciebie, będzie ci je nieustannie napełniał, nigdy nie będą zbyt ciężkie. To co ci pozostało, to gliniane naczynia, które choć puste są bardzo ciężkie i sprawiają ci ból..….Pozwól napełnić swoje naczynia skarbem Chrystusa, bo tylko On jest prawdziwym bogactwem. Aby zrozumieć brata nie idź przez ciebie utkanym schematem , ale podejdź do niego z daną ci przez Boga Stworzyciela miłością, którą złożył w twoim sercu….” Fragment książki Raymonda Nadera: „Orędzia z Nieba” św. Charbela.
Wystarczy Ci mojej łaski, moc w słabości się doskonali (2Kor12,9).
Miłość zakrywa wiele grzechów. Kiedy ostatnio byłam na cmentarzu, na grobie śp Eli, przechodząc pomiędzy grobami zobaczyłam napis na płycie nagrobkowej DOBRY BYŁ….. Pomyślałam, że w tych słowach zawarty jest konkret, by być dobrym w codzienności, być dobrym jak chleb. Jakim ja jestem pokarmem? Czy ja jestem dobrym pokarmem dla innych? Jakim jesteś pokarmem drogi czytelniku? Czy na moim nagrobku mógłby być taki napis? Czy moja postawa, moje słowa, modlitwa, gesty, codzienne życie stwarza dobro? Odpowiedzią jest rzeczywistość, w której żyjemy. Odpowiedzi przychodzą od ludzi. Czy wystarczająco kocham?. Wystarczy kropelka miłości, kropelka życzliwości ofiarowana drugiej osobie i jego świat choć na chwilę staje się niebem. Kiedy odejdziesz ludzie zapomną co mówiłeś, zapomną co robiłeś,ale nigdy nie zapomną, jak się przy tobie czuli.
Bądźmy dowodem na istnienie Boga tam gdzie żyjemy. (kard. Konrad Krajewski).,
Kocham Cię Jezu, Ania
Zostaw Komentarz