Oława,16. 09.2017
Jezu, Przyjacielu mojej duszy
Przytulam Cię mój ukochany Jezu. Jest sobota, tym razem jestem u mojej siostry. Wyjechała razem z mężem i poprosiła mnie o opiekę nad ich córeczkami. Stęskniłam się za pisaniem listu do Ciebie. Chociaż codziennie z Tobą rozmawiam, to nie mogę codziennie pisać, bo wtedy doba musiałaby być z gumy. Jednak codziennie Jesteś w moim sercu, we wszystkich codziennych czynnościach, do których mnie posyłasz. Czas jest krótki, codziennie ta sama liczba sekund, które mijają bezpowrotnie, a tak trudno czasami wybrać to, co jest ważniejsze, do czego mnie posyłasz. Chociażby ostatnio – ta sobota jest jedyna, a dwie propozycje. Jak wybierać? Czym się kierować? Ach te nieustanne wybory. Miałam do wyboru być dzisiaj w Krakowie, na sympozjum naukowym, wśród elity lekarzy onkologów, gdzie pojawi się moje nazwisko, w związku z moją pracą magisterską, lub mogłam być tu, u mojej siostry. Wybrałam opiekę nad dziewczynkami, ponieważ stęskniłam się za nimi. Wspólny pobyt z dziewczynkami przynosi wzajemne umocnienie i dużo radości. Przed chwilą skończył się koncert dziewczynek, zabawa była świetna. Śpiewały piosenki, tańczyły, skakały, beztroskie, uśmiechnięte minki pozostawiły wiele radości w moim sercu. Tyle objęć, przytulań, bliskości. Miłość siostrzana dwóch pięknych blondyneczek przelewała się na mnie.Pobiegły odpocząć. Usiadłam na czerwonej, miękkiej sofie, by wypić z Tobą kawę i zanurzyć się w Tobie. Zapach gotującego, pysznego rosołu, roznosi się po całym domu. Jeszcze chwila i zasiądziemy razem do stołu.
Dobry człowiek z dobrego skarbca swego serca wydobywa dobro, a zły człowiek ze złego skarbca wydobywa zło. Bo z obfitości serca mówią jego usta. (Łk 6,45)
Jezu, Twoja obecność w moim życiu w tym tygodniu, kolejny raz otwiera mi oczy ze zdumienia. Otwiera i umacnia. Czuję się taka szczęśliwa. Wprowadziłeś ich i osadziłeś na górze twego dziedzictwa, w miejscu, które uczyniłeś swym mieszkaniem, w świątyni, którą założyły Twoje ręce, Panie. (Wj. 17,15). Panie zasadziłeś mnie na górze Twojego dziedzictwa, w którym nieustannie wzrastam, doświadczam, Twojego prowadzenia, dlatego pragnę mówić przez listy pisane do Ciebie. Cieszę się przeto owym duchem wiary, według którego napisano: Uwierzyłem, dlatego przemówiłem; my także wierzymy i dlatego mówimy, przekonani, że Ten, który wskrzesił Jezusa, z Jezusem przywróci życie także nam i stawi nas przed sobą razem z wami. Wszystko to bowiem dla was, ażeby w pełni obfitująca łaska zwiększyła chwałę Bożą przez dziękczynienie wielu. Dlatego to nie poddajemy się zwątpieniu, chociaż bowiem niszczeje nasz człowiek zewnętrzny, to jednak ten, który jest wewnątrz, odnawia się z dnia na dzień. Niewielkie bowiem utrapienia naszego obecnego czasu gotują bezmiar chwały przyszłego wieku dla nas, którzy się wpatrujemy nie w to, co widzialne, lecz w to, co niewidzialne. To bowiem, co widzialne, przemija, to zaś, co niewidzialne, trwa wiecznie.(2Kor 4, 13-18). Ty jesteś moim Synem, Jam Cię dziś zrodził (Hbr 5, 5b). Jezu, proszę zradzaj mnie codziennie na nowo, abym mogła życiem odpowiadać na pytanie. Czy byłam czuła na prośby ubogich? Czy sama tylko mój chleb jadłam? Czy nie dzieliłam się nim z sierotą?….. i wiele innych pytań, które świadczą o mojej miłości do bliźniego.
Dziękuję za ostatni czwartek, za cały dzień, za wszystkie znaki Twojej obecności. To właśnie w ten dzień miało się odbyć pierwsze spotkanie Diakonii Ewangelizacyjno – kreatywnej, której zostałam moderatorem w mojej wspólnocie Benedictus. Jakże ten dzień był dla mnie niezwykły. Już rano na wejście do mojej pracy, w szpitalu spotkałam siostrę Klaudię, ucieszyłyśmy się sobą, chwileczkę porozmawiałyśmy, życząc sobie spokojnego dnia.Pobiegłam do moich pielęgniarskich obowiązków. Jednak w południe znowu spotkałyśmy się. Ucieszyłam się, kiedy zobaczyłam, że siostra wyplata różaniec. W mojej głowie, już od jakiegoś czasu, przyświeca mi myśl, aby robić różańce. Właściwie już zaczęłam, ale chciałam się nauczyć nowych splotów. Jezu posyłasz mi siostrę na potwierdzenie, że to dobry pomysł, by przez modlitwę, bycie razem we wspólnocie podczas robienia Czegoś z niczego ewangelizować. Siostra potwierdziła, że moje pragnienia należy zamienić w czyn. Chwilę porozmawiałyśmy na temat moich wątpliwości co do splotów, dostałam potwierdzenie, że wszystkie są dobre, jeżeli służą czynieniu dobra. Siostra podała przykład znaku tęczy,….Czym jest obecnie znak tęczy, znak Przymierza z Bogiem? Odpowiedź nasunęła mi się natychmiast. W ten znak dobra, wkradło się zło, jest powszechnie wiadomo, że jest to znak gejów, homoseksualistów. Uśmiechnęłyśmy się do siebie i wróciłam do swoich obowiązków. Wracając tramwajem myślałam o tej tęczy, w sercu zadałam pytanie: Jak to jest z tą tęczą? Z naszym zdjęciem na koszulce, zdjęciem tęczy. Przecież już od kilku miesięcy razem z siostrą Elą, niesiemy nadzieję ludziom, pisząc i wręczając lub wysyłając listy do ludzi, do których nas posyłasz. Widzę tyle Twojego dobra, przez tę formę ewangelizacji. Listonosz dla Jezusa. Pamięć o kimś, jest jak list od Boga.
Wieczorem, tuż przed pierwszym naszym spotkaniem namalowałeś na całym niebie tęczę. Jest dla mnie potwierdzeniem,że jesteś wśród nas, że jestem we właściwym miejscu. Na początek spotkania przyszły trzy osoby. Padły słowa Luizy, która modliła się za mnie na tegorocznej pielgrzymce do Częstochowy: Założę ją i rozmnożę, i wystartowałyśmy, aby biec do wyznaczonej mety, aby biec w stronę Nieba, aby głosić Twoją chwałę we wszystkim co robić będziemy.
Jeszcze jedno. Martwiłam się, jak ja mam być moderatorem tej diakonii, skoro nie mam czasu, bo od wielu lat pracuję w dwóch pracach. Jezu spełniasz i wysłuchujesz moje prośby. Kiedy powierzyłam tę sprawę Tobie słowami JEZU TY SIĘ TYM ZAJMIJ – już w poniedziałek, miałam telefon od mojego zleceniodawcy, że rozwiązuje naszą umowę o pracę. Sama nie potrafiłam się zwolnić, chociaż już od dawna miałam o wiele za mało czasu na robienie tego, co mi przynosi wielką radość. Byłam przemęczona, w ciągłym biegu. Modlisz się i masz. Jestem szczęśliwa, że uwolniłeś mnie od drugiej pracy. Przecież wiem, że się mną zaopiekujesz.
Marzenia się spełniają. Zawsze marzyłam o robieniu biżuterii. Ruszyłam z akcją recyklingu starych, niemodnych, zapomnianych korali. Różaniec to najpiękniejsza biżuteria, którą można mieć przy sobie, w każdej chwili się pomodlić, podarować, zachwycić, zainspirować innych do modlitwy.
Przeczytałam ostatnio: Naprawdę myślisz, że już niczego dobrego z Ciebie nie będzie. Mylisz się! Bóg jest mistrzem recyklingu, a w Jego rękach wszystko staje się nowe, dobre i piękne!!! Boży recykling w Twoich i moich rękach !!!
Uzdolniłeś mnie Panie zmysłem plastycznym, nigdy bym nie pomyślała, że można ewangelizować przez robienie biżuterii. Maryjo – każdy koralik różańca dla Ciebie jak prosiłaś w Fatimie, każdy koralik to jedno Zdrowaś Maryjo. Za grzeszników, niewierzących, za naszych nieprzyjaciół.
Na początek ze swojego skarbca, wydobywam jeden paciorek różańca, prosząc Maryjo, o wskazanie dalszej drogi w drugim roku mojej Nowej Pięćdziesiątnicy. Maryjo, przez Twoje wstawiennictwo proszę o Światło Ducha Świętego w poszukiwaniu nowych obszarów ewangelizacji. W roku, w którym jesteśmy wezwani: Idźcie i głoście Wszelkiemu stworzeniu. Gwiazdo Nowej Ewangelizacji . Módl się za nami.
Kocham Cię Jezu Ania
Zostaw Komentarz