Wrocław, 23.09.2017
Przyjacielu mojej duszy,
Witaj Jezu, mój ukochany, witaj Nadziejo moja, witaj w moim domu. Od rana biegnę do Ciebie myślami, w Tobie pokładam nadzieję życia w chwale Nieba. Dzisiaj jest szczególny dzień, kiedy mogę z Tobą i św. O. Pio. usiąść w kuchni, w ten jesienny deszczowy poranek i pisać do Ciebie. Najmilsza chwila poranka, to kawa wypita do śniadanka, to ta chwila, kiedy mogę sięgnąć pamięcią do bezpowrotnie minionego tygodnia. W ostatnią sobotę opiekowałam się moimi siostrzenicami, ponieważ ich rodzice wybrali się na wesele. Będąc z nimi w zabawie i nie tylko, mogłam uczyć się od nich prostoty i ufności. To był piękny czas. Wieczorem, Gabrysia, która chodzi do zerówki, szlochając z tęsknoty za ukochanymi rodzicami, na zadane pytanie – dlaczego płaczesz? – odpowiedziała: „Miałam nadzieję, że tatuś umyje mi ząbki!…” Spytałam – czy tatuś myje ci ząbki? Patrząc mi prosto w oczy, odpowiedziała: ”Nie, ale miałam nadzieję, że mi umyje, zapamiętaj ciociu, że zawsze trzeba mieć nadzieję”. Ząbki umyła sama i wtulona w moje ramiona zasnęła. Położyłam się i myślałam, o tym co powiedziała, zawsze trzeba mieć nadzieję!!! Mija pierwszy rok mojej nowej pięćdziesiątnicy, za trzy dni mam urodziny. Co mi przyniesie ten rok? Jezu mam nadzieję, że będę mogła nadal opiekować się chorymi i świadczyć o Tobie, o doświadczeniu Twojej mocy każdego dnia. W ubiegłym roku skończyłam pisać książkę „Odzyskana tożsamość córeczki Tatusia”, którą zakończyłam słowami:…..ale gdy Duch Święty zstąpi na was, otrzymacie Jego moc i będziecie moimi świadkami (Dz 1,8).
Minął rok od urodzin. Pisząc listy do Ciebie doświadczyłam umocnienia naszej relacji i mogłam dzielić się Tobą z innymi. Bohaterami moich listów, są ludzie, których postawiłeś na mojej drodze. Doświadczałam Twojego prowadzenia, natchnień Ducha Świętego i oczy szeroko otwieram ze zdumienia, ile cudów przyniósł mi miniony rok. Ile pięknych osób spotkałam na mojej drodze, ilu chorych, których mogłam obdarzyć uśmiechem.
„Połączone nadzieją” to tytuł katalogu w komputerze,w którym zapisywałam moje listy. Listy pisane do Ciebie Jezu i do tych, których postawiłeś na mojej drodze. Dzisiaj postanowiłam, że będzie to tytuł kolejnej książki. Skrzynka powstała na początku roku, ale treść zapisanych stron pisałeś Jezu sam. Połączone nadzieją dwie siostry, które przeszły doświadczenie choroby nowotworowej – Ela i ja. Jakże bliskie są nam osoby, z którymi możemy dzielić się naszymi świadectwami, naszego opieczętowania chorobą, wzmacniając w nich wiarę, nadzieję i miłość.
W poniedziałek, w szpitalu spotkałam Gosię – pacjentkę, która podarowała mi, książkę Felice Moscone „Siewcy nadziei”. Zerknęłam na tytuł, który dał mi do myślenia, ale dopiero wieczorem mogłam do niej zajrzeć. Przeczytałam dedykację: ”Nie ma przypadkowych spotkań w Twoim życiu. Każdy napotkany człowiek jest albo Lekcją, albo Sprawdzianem albo Prezentem”. Dziękuję Jezu, za Gosię, którą postawiłeś na mojej drodze. Jej cichość i subtelność przykuwają moją uwagę. Napisałam smsa do Gosi: „Dawno, tak nie płakałam, od kilku dni słowo nadzieja jest ze mną. Już sam tytuł książki mnie zachwycił. Po przeczytaniu przedmowy, łzy ciekły mi ciurkiem. Twoja dedykacja jest wielką prawdą, którą codziennie odkrywam. Jesteś delikatną, przyjmującą cierpienie pacjentką. Jesteś dla mnie lekcją, a życiorys ks. Luigi Novarese jeszcze bardziej otwiera mi oczy, dlaczego jestem pielęgniarką w tym onkologicznym szpitalu, gdzie widzę tyle cierpienia. Tak bardzo mało osób w chorobie doświadcza pokoju. Za wszelką cenę pragną zdrowia. Nie wielu myśli o planie zbawienia, tak mało ludzi pragnie się upodobnić do Jezusa. Książka ta będzie moją inspiracją w dalszej mojej drodze. Gosia odpisała…”Wczoraj też płakałam, że nie potrafię dawać świadectwa wiary, a dzisiaj Maryja pokazała mi Ciebie. To my jesteśmy promykami Nadziei, Wiary i Miłości. Teraz wiem, że Ona cierpliwie czeka i jest obok nas. Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają (Mt 9,12b). Jezu pragnę nieustannie chodzić Twoimi ścieżkami, świadczyć o Tobie, aby jak najwięcej osób otrzymało tę łaskę odkrycia, że Ty jesteś jedynym Lekarzem duszy i ciała, aby poznali Maryję jedyną Pielęgniarkę, która zna potrzeby każdego człowieka.
W środku tygodnia, czasie powrotu do domu, przejeżdżając obok kawiarni, zobaczyłam duży napis na ścianie, który widniał nad stolikami – Jedyna nadzieja w kawie. Trochę się oburzyłam, pomyślałam o Tobie. Ale dzisiejszego ranka, gdy piją kawę w Twoim towarzystwie, wiem, że Ty jesteś moją jedyną nadzieją i każdej osoby, w tamtej i innej kawiarni. Przecież pijąc kawę, budujemy relacje z drugim człowiekiem. Ten poranek z kubkiem kawy z kardamonem i czekoladą jest niepowtarzalny, za co dziękuję. Jezu, mam dzisiaj w ręku pocztówkę, jedną z pocztówek, które otrzymałam od mamy śp Madzi, którą niedawno powołałeś do siebie, która potrafiła łączyć ofiarę choroby z Tobą, która była również bohaterką moich listów. Pocztówka w kolorze tęczy, a na niej w rękach maleńkie pisklę oczekujące ochrony i miłości z napisem: Nie pozwolisz, aby zginęło jedno z tych małych. Madziu, pomagaj mi wypraszać u Ojca wszelkie łaski potrzebne ludziom chorym i cierpiącym. Ty byłaś Ochotnikiem Cierpienia i teraz dzięki książce Gosi to odkryłam. „Jak diabeł święconej wody boimy się choroby, samotności, starości i cierpienia, a wtedy Bóg zaprasza nas, abyśmy byli jak najbliżej Nieba. Można cierpieć i jednocześnie coś dawać z siebie innym. Cierpieć i innym dawać swoje serce” ks. Jan Twardowski …. Gdyby nie było tej drobnej niedoskonałości, nie przyszłabyś do Mnie. Więc ile razy przychodzisz do mnie uniżając się, tyle razy wlewam ogrom łask na twoja duszę, a niedoskonałość twoja niknie, a widzę tylko twoją miłość i pokorę. Nic nie tracisz a wiele zyskujesz . Z dzienniczka św. Siostry Faustyny (Dz 1293).
Kiedy w pierwszym dniu Nowego, 2017 Roku, poprosiłam o Słowo usłyszałam: Dostąpiwszy więc usprawiedliwienia przez wiarę, zachowajmy pokój z Bogiem przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, dzięki któremu uzyskaliśmy przez wiarę dostęp do tej łaski, w której trwamy i chlubimy się nadzieją chwały Bożej. Ale nie tylko to, lecz chlubimy się także z ucisków, wiedząc, że ucisk wyrabia wytrwałość, a wytrwałość – wypróbowaną cnotę, wypróbowana cnota zaś – nadzieję. A nadzieja zawieść nie może, ponieważ miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który został nam dany. (Rz 5,1-5)
Wczoraj w pośpiechu, wychodząc z domu, wzięłam książkę, Giovanni Cavagnari :” Ojciec Pio droga do świętości”, książkę do poczytania w tramwaju, w drodze do pracy, nie wiedziałam,że dzisiaj jest wspomnienie tego świętego, przeczytałam….”Aby spełnić Bożą wolę musimy zapomnieć o nas samych, musimy się wznieść ponad nasz egoizm i pochylić się nad dotkliwymi ranami, naszego bliźniego, uczynić je naszymi i uczyć się cierpieć, razem z naszymi braćmi w imię miłości Boga. Trzeba umieć budzić nadzieję w sercach, przywracając uśmiech na ustach i napełniać dusze światłem. To w ten właśnie sposób ofiarujemy Bogu najszlachetniejszą z modlitw, jest ona bowiem pełna poświęcenia. To jest właśnie esencja miłości, hojny dar z nas samych, naszego ciała i duszy. W każdym cierpiącym człowieku jest sam Jezus, który cierpi; w każdym biedaku jest sam Jezus, który cierpi na niedostatek; w każdym cierpiącym, a zarazem biedaku Jezus jest podwójnie widziany….”
Dusza jego podobała się Bogu, dlatego pospiesznie wyszedł spośród nieprawości. A ludzie patrzyli i nie pojmowali, ani sobie tego nie wzięli do serca, że łaska i miłosierdzie nad Jego wybranymi i nad świętymi Jego opatrzność. ( Mdr 4,15).
Szukajcie Pana gdy się pozwala znaleźć, wzywajcie go dopóki jest blisko! (Iz 55,6)
Dziękuję Jezu za każdą osobę, którą mogę poznać. Dziękuję również za każdego adresata tego listu, którego nigdy nie zobaczę. Szczególnie za Ciebie, który czytasz w tej chwili ten list, za to, że jesteś. Dziękuję za dar Twojego życia. Bądź uwielbiony Jezu, w każdej z nich. Pamiętaj!!! Codziennie Jezus otacza Cię miłością i miłosierdziem. Pozwala się odnajdywać w codziennym życiu. Odnajdywać się w ciężkim doświadczeniu, w każdym powołaniu i miłości bliźnich. Dlatego warto żyć!!!
Kocham Cię Jezu. Ania
Zostaw Komentarz