Grażyna. Autostrada do Nieba. (39)

with Brak komentarzy

                                                                                                                                                          Ostrowsko, 20-21.08.2018

Witaj Jezu, Przyjacielu mojej duszy,

Jezus, Najwyższe Imię, nasz Zbawiciel, Książę pokoju, Emanuel, Odkupiciel, Słowo żywota. Święty Bóg, Mesjasz prawdziwy, umiłowany  Syn.  Zgładził grzech Baranek na wieki królów Król i panów Pan. Jezu od rana płynie ta piosenka z mojego serca. Chociaż nie umiem śpiewać, to melodia i te słowa w moich uszach uwielbiają Ciebie w ten poniedziałkowy wakacyjny poranek. Słowo żywota, rozmowa z Tobą w czasie porannej modlitwy. To teraz pragnę Tobie wyśpiewać chwałę i uwielbienie za te dni odpoczynku w górach. Cisza, która jest teraz, pozwala mi się zatopić w Twoim wnętrzu, pozwala przytulić głowę do Twojego serca. Sama z siebie bym nic nie mogła, dziękuję Tobie Duchu Święty, Boże za tę łaskę dobrze rozpoczętego dnia. Rajskie malutkie jabłuszka, które tak bardzo w tym roku obrodziły, które mam przed oczyma, kojarzą mi się z rajem. Już dojrzewają zmieniając codziennie kolor na bardziej czerwony. Duchu Święty dziękuję za miłość, której doświadczam od Ciebie. Kochasz mnie taką jaką jestem. Bezwarunkowo –  niezależnie, na jakim odcinku mojej drogi do zbawienia jestem. Droga, którą podążam, to raczej autostrada do Nieba. To autostrada miłości Boga do mnie i Boga do ludzi, których napotkałam i napotkam na mojej drodze. Chwileczkę …..Czy ja jadę we właściwym kierunku? Czy wybieram  może drogę na skróty? Czy powoli pomimo licznych przeszkód i pokus tego świata ruszam dalej? Kto lub co jest moją bramką, która zatrzymuje mnie? Jaką cenę muszę zapłacić, by ruszać dalej, by obrać właściwy kierunek? Jednak najważniejszy kierunek – to Niebo. Dzisiaj w czasie modlitwy przypomniał mi się obrazek z mojego życia z przed trzech lat. Kiedy po rozpoznaniu raka przyjechałam tutaj, by nabrać sił przed czkającym mnie leczeniem i pobyć z rodziną. Pamiętam obraz, powrotu z Ochotnicy Górnej przez Przełęcz Knurowską samochodem. Obraz, kiedy jadąc z góry licznymi zakrętami, odpadło nam przednie koło. Samochód zatrzymał się w miejscu, a koło poturlało się w dół. Na drodze leżało część śrubek, które z zaniedbania osoby, która je zakręcała przyczyniły się do odpadnięcia koła.  W tym  obrazie samochodem byłam ja. Samochód zatrzymał się, abym się zastanowiła dokąd zmierzam. Jakie jest moje zaufanie do Boga? Droga mojego życia wtedy była bardzo kręta. Przede mną była nowa droga –  na jednym pasie trudy leczenia raka, na drugim rozpadające się małżeństwo. Pamiętam słowa mojej siostry, która przyjechała nam na pomoc. Jeszcze Ciebie św. Piotr w Niebie nie potrzebuje, pewno masz jeszcze wiele rzeczy do zrobienia. Obecnie samochód jest sprawny, a moja siostra jeździ nim dalej. Może również z powodu moich zaniedbań, nasz małżeński samochód został zepsuty, odpadło koło i stanęliśmy w miejscu. Jezu nieustannie potrzebuję Twojej pomocy. Będzie mnie wzywał, a Ja go wysłucham i będę z nim w utrapieniu, wyzwolę go i sławą obdarzę. (Ps91,15)

Ten obraz i te słowa zapewniają mnie nie tylko o tej ochronie tam w górach, ale o ochronie przez te trzy kolejne lata, w których tak wiele miłości od Ciebie otrzymałam. Przez te trzy lata byłam w Twoim warsztacie, by naprawić moje serce, aby poruszało samochód do przodu. Kto przebywa w pieczy Najwyższego i w cieniu Wszechmocnego mieszka, mówi do Pana: Ucieczko moja i Twierdzo, mój Boże, któremu ufam. (Ps. 91,1). Zaufałam Tobie Jezu, powierzyłam moje życie Matce Bożej w dniu Wniebowzięcia, właśnie wtedy –  15 sierpnia 2015 roku.  Czuwałeś nad nami razem z naszą Matką. Ochraniałeś moją mamą, moją siostrą Majkę i mnie. To nic dziwnego, że pragnę Tobie Maryjo dziękować właśnie w Twoje Święto i przynosić Ci bukiet z ziół. Zasługujesz na  wszystko co najpiękniejsze. Już od wtedy doświadczyłam Twojej miłości i doświadczam jej nieustannie. Bo On sam cię wyzwoli z sideł myśliwego i od zgubnego słowa.(Ps91,3) Od kiedy w moim sercu rozpoczął się proces przebaczania osobom, które mnie skrzywdziły poczułam wolność. Jezu proszę Cię o łaskę przebaczenia tym wszystkim, których ja skrzywdziłam przez moje świadome czy nieświadome zaniedbania, wypowiedziane słowa, czy czyny wymierzone w ich serce. Jezu proszę, abyś uzdrowił ich rany Swoją Drogocenną Krwią, rany, które może jeszcze do dzisiaj krwawią z powodu mojej krzywdy. Panie Jezu znasz wszystkie te osoby, proszę uzdrów każdą, abym ja mogła być wolna. Przebaczam tym osobom i proszę o przebaczenie. Teraz kiedy otrzymałam łaskę przebaczenia zostałam wyrwana ze szpon szatana. Okryjesz się Jego piórami i schronisz się pod Jego skrzydła (Ps.91,4). Odkrywam, że wszystkie wydarzenia, każda napotkana osoba mnie kształtowała i kształtuje – nie zawsze to wiedziałam. Każde wydarzenie jest dla mnie ważne, szczególnie to trudne, przez które ćwiczę pokorę, uczę się budować miłość do Boga i ludzi. Każdy zepsuty samochód możesz naprawić, szczególnie troszczysz się o silnik – o moje serce. Ty ujrzysz na własne oczy, będziesz widział odpłatę daną grzesznikom, albowiem Pan jest twoją ucieczką, jako obronę wziąłeś sobie Najwyższego. (Ps91,9-10) W ufności jaką w Tobie pokładam, jadę dalej autostradą do Nieba. Dziękuję za każde doświadczenie Twojej miłości w mojej codzienności. Niedola nie przystąpi do Ciebie, bo swoim aniołom dał rozkaz o tobie aby cię strzegli na wszystkich twych drogach. (Ps91,10-11) Jeżeli brakuje mi paliwa, wiem gdzie zatankować. Źródłem życia jest Eucharystia, Słowo i Adoracja Najświętszego Sakramentu. Pobyt na wakacjach w tak pięknym zakątku Polski, jest miejscem, w którym mogę naładować moje akumulatory. Odpocząć, nabrać sił fizycznych, poleniuchować w wygodnym fotelu w cieniu drzew. Ja go wybawię, bo przylgnął do Mnie, osłonię go, bo uznał moje imię (Ps91,14). Moją wielką radością było spotkanie po latach  Grażynki, która niezapowiedzianie nas odwiedziła. Bardzo ucieszyłam się z tego spotkania. Zapytała mnie o wiele aspektów mojego życia,  mogłam również podzielić się moim świadectwem doświadczenia miłości Boga i ludzi w codziennym  życiu. Cieszę się, że mogłam opowiedzieć jej o budowaniu mojej osobistej relacji z Tobą. Podzieliłam się moją radością, moim pokojem ducha, moim zaufaniem. To Grażynka odegrała bardzo ważną rolę w moim życiu. Razem z nią w latach licealnych przemierzałyśmy wspólnie niejeden szlak pielgrzymkowy do Częstochowy. Raz z Warszawy a drugi raz z Gdańska. Jestem przekonana, że to wspólne pielgrzymowanie do naszej ukochanej Matki doprowadziło nas do spotkania z Tobą. Teraz, każda z nas jest w innym miejscu, podążamy innymi drogami do Ciebie. Błogosław całej jej rodzinie. Lecz uspokoiłam i uciszyłam moją duszę, na łonie swej matki, jak ciche dziecko, we mnie moja dusza. Izraelu złóż nadzieję w Panu teraz i na wieki (Ps.131). Jezu jestem, przekonana,  że to Nasza Matka, przyprowadziła mnie do Ciebie. Do tej pory jeszcze tego nie byłam świadoma, teraz kiedy po latach spotkałam się ponownie z Grażynką uświadomiłam sobie, że to wspólne pielgrzymowanie do ukochanej Naszej Matki, otworzyło mi serce na Twoją miłość i miłosierdzie. Kochana Mateczko dziękując za dar życia Grażynki, za łaskę spotkania jej właśnie w tym czasie pobytu wakacyjnego u mojej mamy, proszę przez Twoje wstawiennictwo wypraszaj jej potrzebne łaski w drodze do świętości.

Drogi adresacie tego listu, dziękuję Bogu, za Ciebie, za to, że mogę dawać świadectwo mojego życia, świadectwo zmagań w trudzie codzienności. Jestem ciągle w drodze, walka trwa, walka o życie wieczne. Pędzę ku wyznaczonej mecie, ku nagrodzie, do jakiej Bóg wzywa w górę w Jezusie Chrystusie (Flp3,14). W notatkach ze swojego życia Sługa Boży o. Wenanty Katarzyniec pisze: „… Do dzisiaj mało troszczyłem się o chwałę Bożą i o własne zbawienie; nie mogę już tego naprawić, co przeminęło. Dnia jutrzejszego nie jestem pewien, tylko dniem dzisiejszym mogę rozporządzać. Czas, w którym żyjemy jest drogi jak niebo, jak Przenajświętsza Krew Pana Jezusa, jak sam Bóg….” Doceniaj i raduj się obecną chwilą, chwilą, która zawarzy na tym, czy Ty i ja dobiegniemy do wyznaczonej mety. Mety, którą jest Twoje i moje zbawienie.

Kocham Cię Jezu. Ania

Zostaw Komentarz