Wrocław, 18.03.2017
Witaj Przyjacielu, mojej duszy
Jezu dziękuję, za ten sobotni poranek z Tobą, za te chwile kiedy mogę wypić kawę z kardamonem i miodem. Jest pyszna. Smak tej kawy jest dzisiaj wyjątkowy, bo dzisiaj piję ją z Tobą. Byłam już dzisiaj na spacerze z psem, jest dzisiaj ponuro, smutno, pada deszcz i wieje silny wiatr. Jest szaro, jeszcze nie budzi się wiosna. Dzisiaj nie słychać śpiewu ptaków, które w poprzednich dniach urządzały wiosenny koncert. W tygodniu zazwyczaj słucham ich śpiewu w drodze do przystanku tramwajowego. Kiedyś wydawało mi się, że mam taki kawał do przejścia, ale od kiedy nie patrzę tylko pod nogi, widzę więcej nieba, więcej budzącego się życia i słyszę więcej melodii poranka. Nie widzę dzisiaj wiosny, ale jest mi dzisiaj radośnie, bo Ty jesteś w moim sercu w moim ogrodzie, miłości do Ciebie. Codziennie pielęgnuję i użyźniam mój ogród Słowem, na każdy dzień.
O dniu szczęśliwy, o dniu błogosławiony,
W którym serce moje zapłonie ku Tobie wieczystym żarem, .
Bo już Cię teraz wyczuwam, choć przez zasłony,
Tyś mi, o Jezu, w życiu i śmierci zachwytem i czarem.
O dniu, którego przez całe życie wyglądam,
I wyczekuję na Ciebie, o Boże,
Bo tylko Ciebie jednego żądam,
Tyś mi jeden w sercu, a niczym wszystko co istnieć może.
O dniu rozkoszy, wieczystych słodyczy,
Wielkiego Majestatu Boże, Oblubieńcze mój,
Ty wiesz, że nic nie zadowoli serca dziewicy,
Na Twoim słodkim Sercu opieram swą skroń.(Dz 1230)
Jezu, Twój blask otacza mnie, w codziennej drodze mej. Twój blask rozświetla mnie w ciemnościach duszy mej. Twój blask przemienia mnie, w jasności widzę Cię, Twoje Słowo latarką mą, wtedy gdy martwię się. Wiem, że jesteś w hostii utajony i choć kryją Cię zasłony Ty wiesz, że Cię miłuję. Są to przeplecione słowa różnych piosenek, które rozbrzmiewają dzisiejszego ranka w moim sercu. Potrzebuję Ciebie dzisiaj, potrzebuję codziennie, nie wiem co mi przyniosą najbliższe chwile, ale wiem, że Ty kroczysz ze mną. Dzisiaj pada deszcz. Potrzebuję ochrony, potrzebuję parasola, nie przed deszczem, ale przed panoszącym się złem, którym przesiąka świat, które zakuwa serca w lodowcu obojętności. Zakuwa, serce by nie mogło bić dla Twojej chwały. Pragnę być tym parasolem dla ludzi, których stawiasz mi na drodze, bo Ty jesteś w moim sercu i to moje ciepłe spojrzenie, moja życzliwość, moja wyrozumiałość, mój uśmiech może topić lody.
Dzisiaj opowiadasz przypowieść, o synu marnotrawnym, który po roztrwonieniu Twoich dóbr wrócił do Ciebie, a Ty przytuliłeś Go do siebie, odpuściłeś mu winy i wydałeś przyjęcie na jego cześć. Ujęły mnie dzisiaj słowa, które wypowiedziałeś do starszego brata, który był poirytowany Twoim zachowaniem, poirytowany roztrwonieniem majątku, marnotrawstwem, poirytowany decyzjami brata. Zazdrosny o Ciebie, zazdrosny o Twoją miłość, zazdrosny o Twoją dobroć i miłosierdzie względem, każdego powracającego. Mówisz do niego ze spokojem;
„Moje dziecko, ty zawsze jesteś przy mnie i wszystko moje do ciebie należy. A trzeba się weselić i cieszyć z tego, że ten brat twój był umarły, a znów ożył, zaginął, a odnalazł się”.(Łk15,31-32)
Dziecko Ty, zawsze jesteś ze mną, dziękuję za przypomnienie mi dzisiaj tych słów, dobrze, że jesteś dzisiaj ze mną, w tę deszczową sobotę, jesteś i mogę pić z Tobą kawę. Czytam dzisiaj słowa z dzienniczka św. Siostry Faustyny:
Dziś sprowadź Mi dusze oziębłe i zanurz je w przepaści miłosierdzia Mojego. Dusze te najboleśniej ranią Serce Moje. Największej odrazy doznała dusza Moja w Ogrójcu od duszy oziębłej. One były powodem, iż wypowiedziałem Ojcze, oddal ten kielich, jeżeli jest taka wola Twoja. Dla nich jest ostateczna deska ratunku, uciec się do miłosierdzia Mojego.
Jezu Najlitościwszy, Któryś jest litością samą, wprowadzam do mieszkania Najlitościwszego Serca Twego dusze oziębłe, niechaj w tym ogniu czystej miłości Twojej rozgrzeją się te zlodowaciałe dusze, które podobne do trupów i takim Cię wstrętem napawają.
O Jezu Najlitościwszy, użyj wszechmocy miłosierdzia Swego i pociągnij ich w sam żar miłości Swojej i obdarz ich miłością świętą, bo Ty wszystko możesz. Ogień i lód razem nie może być złączony, bo albo ogień zgaśnie, albo lód będzie roztopiony, lecz miłosierdzie Twe, o Boże, jeszcze większe nędze wspomóc może. Ojcze Przedwieczny, spójrz okiem miłosierdzia na dusze oziębłe, a które są zamknięte w Najlitościwszym Sercu Jezusa. Ojcze miłosierdzia, błagam Cię przez gorzkość Męki Syna Twego i przez trzygodzinne konanie Jego na krzyżu, pozwól, aby i one wysławiały przepaść miłosierdzia Twego. ..(Dz 1228-1229)
Jezu, proszę sprowadź te dusze oziębłe, dusze, które zmarnowały Twoje dary, zmarnowały dary Ducha Świętego, zagubiły się w świecie lodu, w świecie dzisiejszego zlodowaciałego bytu. Są nadal skute lodem na miłość drugiego człowieka, skute egoizmem i zapatrzone w samego siebie, zapatrzone w świat przyjemności i styl życia diabła. Styl życia w ciemnościach i w kłamstwie. Daj im łaską powrotu, daj im szansę przemiany serca na wzór Serca Twojego. Nadchodzi wiosna nie ma takiego lodu, który by Twój żar miłości, nie mógł roztopić. Tak mnie skrusz, tak mnie złam, tak mnie wypal Panie, byś został Ty jedynie Ty, by topniała zasłona oddzielająca mnie od Ciebie. Jezu nieustannie rozpalaj w naszych sercach żar Twojej miłości i miłosierdzia, rozpalaj serca, które ledwie się tlą, którym brakuje tlenu, pod grubą taflą lodu.
Jezu mówisz do mnie i każdego, który czyta te słowa: Pragnę tobie powiedzieć, że Moja miłość do ciebie nie gaśnie, niezależnie jak daleko oddaliłeś się od Mojego gorejącego miłością Serca . Czekam na ciebie, czekam z niecierpliwością, dałem ci wolność abyś mógł, wybierać pomiędzy dobrem a złem. Dla ciebie umarłem na krzyżu . To nie gwoździe Mnie przybiły, lecz Moja miłość do ciebie. Cierpiałem byś mógł, powróć. Teraz czekam, na twój powrót, abym Mógł wyprawić przyjęcie, i abym Mógł cieszyć się razem z aniołami i świętymi w niebie. Nie ważne, jak bardzo oddaliłeś się od Źródła Pełni Miłości, jak bardzo zlodowaciało twoje serce na Moją miłość. Jeżeli zwrócisz się do Mnie i pójdziesz w moją stronę, to Ja ogrzeję ciebie, by mogła zakwitnąć wiosna w twoim sercu. Czekam, nie zwlekaj. Mogę sprawić, że już dzisiaj w twoim sercu zakwitnie pierwszy przebiśnieg, a potem, kolejne kwiaty i nagle zobaczysz ogród, w którym będę mieszkał, jeżeli tylko zechcesz. Nie zwlekaj . Czekam z utęsknieniem. Decyzja należy do ciebie.
Zachęcam każdego, do powrotu do domu Ojca. W moim sercu już dzisiaj jest wiosna i nie muszę narzekać, na pogodę za oknem. Bo każdy dzień z Jezusem, to wiosna. Za chwilę zakładam kolorowe kalosze i wychodzę z Tobą Jezu do pracy. Jezu naucz mnie szanować dary, które otrzymuję od Ciebie, naucz mnie odkrywać je i uzdalniaj mnie, abym umiała je używać, do budowania Twojego Królestwa. Drogi Czytelniku, podziel się tym listem z innymi. Łaska Pana Jezusa, niech będzie z Tobą. Miłość moja z Tobą w Jezusie Chrystusie.
Kocham Ciebie Jezu, Ania
Mój adres: listonosz.dla.jezusa@gmail.com
Zostaw Komentarz