Wioletta – mama (9)

with Brak komentarzy

Wrocław, 25.03.2017

Jezu, Przyjacielu mojej duszy

Witaj, mój Ukochany, mój Piękny, mój Wspaniały. Wczoraj na półce, zobaczyłam książkę z rekolekcji w Mokrzeszowie: J. Eldredge „PIĘKNY BANITA”, jeszcze jej nie czytałam. Otworzyłam, ujęły mnie Słowo i tekst: 

Gdy Jezus przebywał w Betanii, w domu Szymona Trędowatego, podeszła do Niego kobieta z alabastrowym flakonikiem drogiego olejku i wylała Mu olejek na głowę, gdy spoczywał przy stole. Widząc to, uczniowie oburzali się, mówiąc: «Na co takie marnotrawstwo? Przecież można było drogo to sprzedać i rozdać ubogim». Lecz Jezus zauważył to i rzekł do nich: «Czemu sprawiacie przykrość tej kobiecie? Dobry uczynek spełniła względem Mnie. Albowiem zawsze ubogich macie u siebie, lecz Mnie nie zawsze macie. Wylewając ten olejek na moje ciało, na mój pogrzeb to uczyniła. Zaprawdę, powiadam wam: Gdziekolwiek po całym świecie głosić będą tę Ewangelię, będą również opowiadać na jej pamiątkę to, co uczyniła».(Mt, 6-13)

Kobieta rzeczywiście dokonała pięknej rzeczy. Trzeba mieć piękne serce, by rozpoznać piękno, w pozornie gorszącym czynie i pokochać tak jak On. Dlatego mówimy, że Jezus jest Piękny. Piękny Banita. Jezu miłości moja, nie mam olejku alabastrowego, mam siebie i tylko tyle mogę Ci dać.

Każdy wschód słońca Ciebie zapowiada, nie pozwól nam przespać poranka, to słowa piosenki zespołu New Life’m. Dzisiaj, w sobotni poranek, jeszcze przed wschodem słońca, urodziły się te słowa, w moim sercu, gdy tylko otworzyłam oczy. Usłyszałam śpiew jednego ptaka. Pomyślałam, że on już śpiewa na chwałę Pana, a ja jeszcze leżę, to chyba dobrze. Przecież jest sobota, to jedyny dzień, kiedy mogę poleniuchować. Im bardziej myślałam o spaniu, tym bardziej cisnęły się do mojej głowy słowa tej piosenki. Może nie dokładnie takie jakie śpiewa zespół: Jezu, my, którzy mamy Ciebie za darmo, naucz nas dzielić się Tobą, miłością i chlebem….Twoja miłość niech nie umiera…….

Za oknem jeszcze słońce nie wstało, widoczna zorza poranka, nad horyzontem malowniczo, zapowiada Twój dzień. Malowniczo, we wszystkich kolorach różu, na tle niebieskiego nieba. Budzi się dzień, budzę się ja, budzi się moja miłość do Ciebie. Jezu nie pozwól przespać poranka. Podchodzę do okna w kuchni i oczy otwieram ze zdumienia, że para gołąbków z poprzedniego listu, już od rana okazuje sobie miłość w ptasich zalotach, są razem i pielęgnują tę miłość. Siedzą na gałązce brzozy, która również ożywa, z dnia na dzień ma większe pąki, by już niedługo zakwitnąć. Jezu, dziękuję za spokojną noc, za to że mogłam odpocząć. Koncert ptaków rozpoczął się, wiedzą, że jest wiosna. Ale czy ja wiem ! ?.. Ja wiem, bo pragnę zobaczyć. Widzę piękno i słyszę budzące się życie tego ranka. Ten piękny świat jest również dla Ciebie drogi czytelniku. Już jestem ciekawa, co mi powiesz Jezu w czytaniach dnia. Teraz, przerywam pisanie, by wyjść z moim rudzielcem na spacer. Wychodzę zaczerpnąć budzącego się życia, zaczerpnąć wiosny. Już za chwilę spotkamy się przy kawie.

Jezu, pozwól mi się narodzić dzisiaj jeszcze raz, narodzić się dla człowieka, który mnie potrzebuje, który potrzebuje Ciebie. Pragnę się dzielić moim Skarbem, pragnę się dzielić Tobą. Proszę Cię za wszystkich rodziców, którzy pragną mieć dzieci, owoc miłości Twojej. Błogosław, Jezu każdej mamie, każdemu tacie, uzdalniaj ich do macierzyństwa i ojcostwa. Proszę Cię o owoc ich miłości. Jezu rodzisz i stwarzasz nowe życie, nową wiosnę. Błogosław łonu, które ma nosić dziecko. Już teraz dziękuję, za wszystkich rodziców, którzy dają życie, bądź wywyższony w ich troskach i uwielbiony w ich problemach. Proszę daj odwagę i miłość tym rodzicom, którzy może nie chcą poczętego dziecka. Daj wszystkim rodzicom, łaskę dobrego wychowania dzieci. Proszę, pozostaw przy życiu tych rodziców, którzy teraz chorują, aby ich dzieci doznawały miłości obojga rodziców. Mateczko wstawiaj się za nimi u swojego Syna.

 Duchu Święty przyjdź, Duchu Święty, przyjdź niech wiara zagości, niech miłość zagości , nadzieja zagości wśród nas. To słowa piosenki, które śpiewałam w moim sercu. Nagle pomyślałam, że dzisiaj jest Zwiastowanie Pańskie… posłał Bóg anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej mężowi, imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja. Anioł wszedł do Niej i rzekł: «Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą, ». Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co miałoby znaczyć to pozdrowienie. Lecz anioł rzekł do Niej: «Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus….. A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego». (Łk,26-30. 36-37)

Wiolu, to nie przypadek, że wczoraj do mnie napisałaś list. To Duch Święty nas prowadzi.

Wczoraj rozmawiałam, z moją siostrą o duchowej adopcji dziecka poczętego. Pomyślałam, tym razem NIE, nie wypowiedziałam tego głośno. Pomyślałam, że przez dziewięć miesięcy mam się modlić, to trochę za dużo. Dzisiaj wiem, że mówiłeś wczoraj przez Maję do mnie, o duchowej adopcji.

Przypomniałam sobie wydarzenie sprzed kilku lat, może trzech , o cudzie ponownego życia jakie otrzymała, moja pięcioletnia siostrzenica Emilka. Ze starszym bratem pojechała na wycieczkę rowerową. Była bez kasku. Zjeżdżając z góry spadła z roweru i uderzyła tyłem głowy o asfalt. Otrzymałam telefoniczną wiadomość, od mojego płaczącego, dorosłego siostrzeńca. Że spadła z roweru, że była kałuża krwi, że wystąpiły prężenia i drgawki, że traciła wzrok. Zaufanie i modlitwa wszystkich, najbliższych popłynęła do Ciebie z nadzieją o cud i dar życia. Po ludzku było trudno zaufać, ale w moim sercu panował pokój. Siostrzeniec stanął na wysokości zadania. Wezwał karetkę, przekonał ekipę ratunkową, aby przewieźli ją helikopterem do Krakowa. Moja siostra Maria z koleżanką błagały Matkę Bożą Ludźmierską, Gaździnę Podhala o cud, życia. W dniu Zwiastowania Pańskiego podczas Eucharystii dziękczynnej, za ocalenie życia Emilki, siostra duchowo adoptowała poczęte dziecko. Życie za życie. Następnego dnia po wypadku, Emilce wykonano kolejny tomograf i nie było obecności krwiaka w głowie. To był cud. Ja też dokonałam duchowej adopcji dziecka poczętego. Zdrowa Emilka, szybko wróciła do domu. Razem z młodszą siostrą Asią, są żywymi skarbami mamy. Mateczko kochana opiekuj się nimi. Jasiu pozdrawiam je teraz. Ucałuj każdą z nich w czółko od cioci Ani z Wrocławia.

Przerywam,…… otrzymałam zaproszenie na Eucharystię. Podjęłam dzisiaj kolejny raz decyzję o duchowej adopcji dziecka poczętego. Mam tę łaskę aby jeszcze raz zostać mamą, dziecka , którego imię znasz tylko Ty. Jestem wdzięczna, za wspaniałą dorosłą już córkę Kasię. Kasiu pozdrawia Cię Pani przedszkolanka, Grażynka, która tuliła Ciebie na kolanach, kiedy mama zastawiała Cię w przedszkolu, a ty tak bardzo płakałaś. Nie był to tylko jeden dzień, płakałaś i płakałaś. Dziękuję Ci Jezu za Panią Grażynkę , którą postawiłeś mi , na mojej drodze, a ja dzisiaj właśnie spotkałam ją przed Najświętszym Sakramentem. Pobiegłam do kaplicy, już tylko chwila dzieliła nas od rozpoczęcia Eucharystii. Ostatnie pouczenia księdza, o przebiegu ślubowania, a ja nie mam deklaracji. Zmieszałam się, bo było już za późno. Pokierowana natchnieniem podeszłam do zakrystii. Zapytałam o deklarację, usłyszałam od księdza, że już nie ma. Zdziwiłam się, zauważył to ksiądz i powiedział, co pani robi takie wielkie oczy, nie mogę teraz nic zrobić. Pomyślałam, że przecież mnie tu zaprosiłeś. Wtedy , Pan kościelny powiedział, że wie, gdzie jest jeszcze jedna, i przyniósł mi ją. Dzisiaj łzy, radości i wdzięczności Tobie i Matce, która przyjęła Cebie do swojego łona, popłynęły mi po policzkach, raczej to było morze łez. Dzisiaj ofiarowałam, Ciebie Wiolu na ołtarzu, oraz wszystkie matki, które pragną mieć potomstwo.

A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego.

Złożyłem w Panu całą nadzieję; On schylił się nade mną i wysłuchał mego wołania. Wydobył mnie z dołu zagłady i z kałuży błota, a stopy moje postawił na skale i umocnił moje kroki. I włożył w moje usta śpiew nowy, pieśń dla naszego Boga. Wielu zobaczy i przejmie ich trwoga, i położą swą ufność w Panu. Szczęśliwy mąż, który złożył swą nadzieję w Panu, a nie idzie za pyszałkami i za zwolennikami kłamstwa. Wiele Ty uczyniłeś swych cudów, Panie, Boże mój, a w zamiarach Twoich wobec nas nikt Ci nie dorówna.(Ps40,2-6)

Uwierz w Jezusa, uwierz w Jego wielką miłość do Ciebie, on obdarzy Ciebie pokojem, tylko zaufaj Mu i daj się poprowadzić jak dziecko.

Z dzienniczka św. Siostry Faustyny. Wszystko co mówisz o dobroci Mojej, prawdą jest i nie ma dostatecznych wyrażeń na wysławianie mojej dobroci.(Dz359)

Na zakończenie Eucharystii, śpiewaliśmy pieśń, o której pomyślałam sekundę wcześniej. Niech łaska Twoja zawsze nam sprzyja , módl się za nami Zdrowaś Maryjo. Już od pierwszych dźwięków, tej pieśni, która towarzyszy mi od chwili zachorowania na raka, wyśpiewana kilka minut po usłyszeniu diagnozy, wiedziałam, że ten dzień to dla mnie cud, Twojego prowadzenia. Do tej pory słyszałam i śpiewałam ją, tylko kilka razy, w bardzo ważnych, uroczystych chwilach. Dzisiaj jest taki dzień. Zastałam mamą po raz kolejny. Urodziłam Kasię, mam dwie chrześnice Natalię i Gabrysię oraz drugi raz zostałam duchową mamą. Pragnęłam mieć więcej dzieci i Ty spełniłeś moje prośby. Proszę w modlitwie za Wiolę obdarz ja potomstwem. Zaufaj Jezusowi.

Jezu, dziękuję, za pobudkę dzisiejszego poranka. Dziękuję, że nie przespałam adopcji mojego dziecka, którego imię tylko Ty znasz.

   Kocham Cię Jezu. Ania

Mój adres: listonosz.dla.jezusa@gmail.com

Zostaw Komentarz