Witaj Jezu, Przyjacielu mojej duszy Wrocław, 07.10.2018
Mój drogi Jezu, minął już kolejny tydzień. Jesień króluje w swoich barwach żółci. Ciepełko dzisiejszego dnia otulało mnie nie tylko podczas spaceru z psem, ale również podczas jazdy na rowerze do naszej kawiarenki Benedictus. To była piękna długa niedziela. Wczesnym rankiem byłam na Mszy świętej w naszym kościele. Dzisiaj jest święto KRÓLOWEJ RÓŻAŃCA i rocznica, kiedy zdecydowałam się włączyć do modlitwy ŻYWEGO RÓŻAŃCA i zostać różyczką Maryi. Dzisiaj także mogłam korzystać z mojego talentu plastycznego, talentu, którym pragnę się dzielić. Już kiedyś wspominałam o BOŻYM RECYKLINGU. Ze starych korali robimy piękne różańce. Dzisiaj towarzyszyłam w naszej kawiarence dziewczynkom Ewie i Zuzi, które bardzo chętnie nawlekały korale. Nie tylko dla siebie, pomyślały też o najbliższych. Zawsze zachwycam się pracami dzieci. Dziewczynki w zupełnie w inny sposób dobierały poszczególne koraliki. Podobało mi się ich zestawienie kształtów i kolorów.. Błogosław Jezu tym dziewczynkom i ich najbliższym. Ja dzisiaj wyplatałam żółty różaniec. Jezu mam pragnienie, aby zorganizować warsztaty, abym mogła nauczyć inne osoby robić różańce ze sznurka. Kiedyś poprosiła mnie o to siostra zakonna Klaudia. Nie mam kontaktu z siostrą, może już ją powołałeś do siebie. Kiedy widziałam ją ostatni raz w cichości serca znosiła cierpienie związane z niesieniem choroby nowotworowej. Dziękuję Jezu, że postawiłeś siostrę Klaudię na mojej drodze, że mogłam się nią opiekować i mogłam się od niej nauczyć wyplatania różańca.
Dziękuję Jezu, że odpowiadasz na moje zapytania i udzielasz mi konkretnych wskazówek. W ostatnim tygodniu miałam podjąć decyzję co do dalszej pracy. Pracy dodatkowej nie związanej z wykonywanym zawodem pielęgniarki. I tu trochę powspominam. Przez ostatni miesiąc pracowałam dodatkowo trzy razy w tygodniu po godzince, raz dłużej, a raz krócej. To był prawdziwy maraton, ciągle w biegu. Spacer z psem, praca, spacer z psem, praca i inne obowiązki, które wykonywałam z wywalonym językiem. Zaczęłam wpadać w wir, który już kiedyś przeżyłam dorabiając w drugiej pracy. Dobrze, że już to mam za sobą. Właścicielka miejsca, w którym miałam pracować zadała mi pytanie: Ile chciałabym zarabiać na godzinę? Decyzję miałam podjąć do piątku. Od ubiegłego poniedziałku postanowiłam rozeznać co dalej. Z jednej strony praca – żądza pieniądza, a z drugiej kilka godzin, które mogę przeznaczyć dla innych – bezinteresownie.
Poprosiłam Ducha Świętego o pomoc, postanowiłam przez te kilka dni usłyszeć Jezu Twój głos. Nagi wyszedłem z łona matki i nagi tam wrócę. Dał Pan i zabrał Pan. Niech będzie imię Pańskie błogosławione! (Hi1,20) Nie będziesz zawierał przymierza z nimi ani z ich bogami. Nie mogą mieszkać w twoim kraju, gdyż przywiedliby cię do grzechu przeciw Mnie. Mógłbyś oddawać cześć ich bogom, co byłoby dla ciebie zgubą. (Wj23,32-33) Wieczorem jak zawsze rozmawiałam z moją mamą i też jej opowiedziałam o decyzji, którą miałam podjąć. Moja kochana mama w trosce o mnie powiedziała: Dziecko po co ci ta dodatkowa praca, zdrowia nie kupisz, czasami lepiej mniej zjeść i odpocząć. Kochana mama pewno miała rację. Ale w tym momencie jeszcze nie podjęłam decyzji. Następnego dnia zadzwoniła do mnie Edytka, moja koleżanka, z którą byłam razem w sanatorium. Dawno nie rozmawiałyśmy. Zaproponowała mi, abyśmy poszły gdzieś na gimnastykę, a ja jej opowiedziałam o moim dylemacie. Przypomniała mi słowo, o którym dawno zapomniałam, a które z kolei ona wdrażała czasami w życie. To słowo: WYSTARCZY. Czy ja potrafię je zastosować w tym przypadku? Edytko dziękuję za to słowo. Ono bardzo pracowało w moim sercu. Przyszedł kolejny dzień. Dodatkowa praca to olbrzymia pokusa większych pieniędzy, chciwość, a z drugiej strony zabieranie czasu, który mogłabym poświęcić Tobie Jezu, chociażby na rozważanie Twojego słowa. Dzisiaj mówisz: Kto przykłada rękę do pługa a wstecz się ogląda ten nie jest przydatny w królestwie Bożym i nie jest mnie godzien.(Łk9 62) Ostre słowa!! Te słowa są wskazówką dla mnie: „Aniu idź i głoś królestwo Boże, Niech umarli grzebią swoich umarłych. Tam nie ma miejsca dla ciebie, tam liczy się tylko pieniądz. Niech umarli duchowo grzebią się sami. Jeżeli przyłożyłaś rękę do pługa nie oglądaj się za siebie, taka sytuacja już była w twoim życiu, sama prosiłaś bym się tym zajął. Z dnia na dzień, już ponad rok temu zawiesiłaś tę pracę na prośbę właścicielki”
Patrzę za siebie, za okno, dzisiaj siła wiatru powala brzozy, dawno już tak silnego wiatru nie było jak dzisiaj. Bywa, że lekkomyślnie wystawiamy się na pokusy, narażamy dobro, które mamy, łudząc się, że jesteśmy mocni. Przecież jestem po chorobie nowotworowej i lata już nie te. Czasami malutki kompromis na TAK, może zapuścić korzenie i to skutecznie. Powtórzę, że dzisiaj silnie wieje. Dalej nie wiem, co mam zrobić chociaż już jestem prawie przekonana, że ta praca jest nie dla mnie. Walka duchowa trwa, jeszcze jeden dzień – czwartek, by rozeznać co dalej. Może zadam sobie jeszcze raz pytanie: ILE JEST WARTA MOJA GODZINA? No cóż, przyszedł czwartek, w szpitalu na sali chorych spotkałam moją Danusię, z którą trochę porozmawiałam. Powiedziała mi: ostatecznie poproś o odpowiedź Ducha Świętego, On powie ci co masz robić. Pomyślałam, że tak zrobię. Jednak tego wieczoru nie znalazłam czasu na modlitwę. Późnym wieczorem rozmawiałam z moją starszą siostrą i ją poprosiłam o opinię na temat nurtującego mnie problemu. W czasie rozmowy podała mi namiary na słowo w Biblii. Położyłam się spać, jednak nie mogłam zasnąć i tuż przed dwunastą w nocy otworzyłam Pismo Święte z podanymi namiarami. Mój wzrok utkwił na słowach: Dziecko, nie bierz na siebie za wiele spraw, bo jeśli będziesz je mnożył, nie unikniesz szkody. I choćbyś pędził, nie dopędzisz, a uciekając nie uciekniesz. Niejeden pracuje, trudzi się i spieszy, a tym bardziej pozostaje w tyle. (Syr11,10-11)… Niejeden wzbogacił się mozołem i swoją chciwością, a oto udział jego w nagrodzie: gdy powie: «Znalazłem odpoczynek i teraz mogę żyć z moich dostatków» – nie wie, ile czasu minie, a zostawi je innym i umrze. Trwaj w twoim zawodzie i bądź mu oddany, a w swojej pracy zestarzej się! Niech cię w podziw nie wprawiają czyny grzesznika, ufaj Panu i wytrwaj w twym trudzie, albowiem łatwą jest rzeczą w oczach Pana natychmiast i niespodziewanie wzbogacić ubogiego. Błogosławieństwo Pana nagrodą bogobojnych i prędko zakwitnie Jego błogosławieństwo (Syr11,18-22). Albowiem nie dał nam Bóg ducha bojaźni, ale mocy i miłości i trzeźwego myślenia. (2Tm 1,7) Pan jest moim pasterzem, nie brak mi niczego. Pozwala mi leżeć na zielonych pastwiskach. Prowadzi mnie nad wody, gdzie mogę odpocząć: orzeźwia moją duszę. Wiedzie mnie po właściwych ścieżkach przez wzgląd na swoje imię… Stół dla mnie zastawiasz wobec mych przeciwników; namaszczasz mi głowę olejkiem; mój kielich jest przeobfity.(Ps23,1-3.5) Te słowa to była kropka nad i. Postanowiłam zrezygnować z dodatkowej pracy. Walka duchowa zakończona, mogę spać spokojnie. Teraz wiem, że moja godzina życia jest bezcenna. Słowo WYSTARCZY jest właściwe, mogę dopisać przed tym słowem SAM BÓG WYSTARCZY. To jest moja odpowiedź i niech to będzie moja dewiza na te bezcenne godziny, które Jezu masz jeszcze dla mnie.
Kocham Cię Jezu, Ania
Zostaw Komentarz