List do Jezusa – Św. Katarzyna (3)

with Brak komentarzy

Panie Jezu,  Stróża 15.03.2017

Nie wiem czasem od czego zacząć pisanie listu do Ciebie. Może będę zaczynać od opowiedzenia Ci Panie Jezu, co mnie miłego spotkało od wysłania poprzedniego listu. Nie musi to być długa relacja z wszystkich miłych i radosnych chwil, ale coś pięknego, coś co zapamiętam na długo. Wczoraj wysłałam drugi list bliskim z rodziny i z pracy. Wysłałam je tym, do których miałam adresy (bez niego to nawet najlepszy listonosz nie dostarczy przesyłki) i do tych, o których wiedziałam, że przeczytali pierwszy. Obiecuję, że nie będę już czekać na reakcję lub pytać: czy czytałeś?, czy Ci się podobał? Wystarczy mi już pozytywnych opinii, by pisać dalej. Tak więc będę wysyłać je do moich najbliższych mi osób, choćbym miała im tylko zapychać skrzynki. Co zatem miłego spotkało mnie wczoraj, zaraz po wysłaniu listu? Spotkałam się wczoraj z moimi przyjaciółkami z pracy. Spotykamy się w siódemkę już od kilku lat, by świętować imieniny którejś z nas. Jest to bardzo miły sposób spędzania czasu razem. Na krótkich przerwach w szkole nie ma czasu porozmawiać, poznać się bliżej. Dla mnie, szczególnie podczas choroby, gdy nie chodzę aktualnie do pracy, jest to wyjątkowa grupa wsparcia. Gdy zachorowałam, dziewczyny tak dobierały zawsze terminy spotkań, abym w miarę dobrze się czuła pomiędzy kolejnymi cyklami chemioterapii. A mamy zawsze dużo tematów do rozmów, nie tak jak przyjaciółki z dowcipu, które spotykały się od czasu do czasu, ale pewnego razu nie miały o czym rozmawiać, bo przyszły wszystkie. Panie Jezu dziękuję im bardzo za te spotkania, za wsparcie, za każde miłe słowo, za każdy telefon i każdy sms. Błogosław im Panie Jezu w ich codziennym życiu, tym osobistym i tym zawodowym. Dlaczego o tym spotkaniu wspomniałam? Otóż dziewczyny wręczyły mi prezent od wszystkich koleżanek i kolegów z pracy. Zaplanowałam już wcześniej, że ich odwiedzę w pracy przed świętami, jeżeli nie będę „uziemiona” w domu lub w szpitalu. Czułam, że przygotują mi jak zwykle jakąś miłą niespodziankę, ale miesiąc wcześniej? Co takiego niezwykłego dostałam? Otóż pierwsze, co wyciągnęłam z ozdobnej torebki, to był list, piękny list podpisany przez przyjaciół, w którym w czterech linijkach zawarli tak dużo:

„Lecz nagle list przerywam.

Ktoś puka. Otwieram.

To tylko anioł przyszedł.

Przesyłam go w liście.”

To słowa ks. Jana Twardowskiego. Nie będę ich analizować, bo nie ma takiej potrzeby. Są takie piękne, że staną się mottem naszych listów (moich i siostry). „Oto Ja posyłam Anioła przed tobą, aby cię strzegł w czasie twojej drogi i doprowadził cię do miejsca, które ci wyznaczyłem”(Wj 23,20). Jedna z przyjaciółek powiedziała mi, żeby się modlić do swojego Anioła, bo każdy go ma, szczególnie, gdy mamy trudny, ciężki dzień, niech idzie przed nami i nas prowadzi, a wszystko się uda. Modlitwa do Anioła Stróża to pierwsza modlitwa, której większość rodziców uczy swoje dzieci. Niech Anioł Stróż każdego z Was prowadzi właściwą drogą, na końcu której spotkacie się z Panem Bogiem.  Żeby nie przedłużać, to w moim wspaniałym prezencie były jeszcze dwie książki. Pierwsza z nich to: „Ewangelia na każdy dzień. Czytania i komentarze”. Jej autorem jest ks. Edward Staniek, który już we wstępie tej książki tak pięknie pisze: „Wzywanie do lektury Ewangelii winno być zaopatrzone w ostrzeżenie, by tej lektury nie przedawkować. Najbezpieczniej spożywać Ewangelię kroplami jak drogocenny lek. Ma ona moc uleczenia i moc mobilizowania wszystkich sił człowieka. Właściwy przepis dotyczący lektury Ewangelii to jedna jej kropla na łyżkę „cukru” lub „wody”, czyli sytuacji, w której ją czytamy. Jedna kropla Ewangelii dziennie wystarczy do duchowego wzrostu, byle tylko była spożywana systematycznie i świadomie wchłonięta przez przyjmującego.” Ja postaram się taką jedną ewangeliczną kroplę przesłać w każdym liście, nie musi to być koniecznie cytat z Ewangelii, może być dowolnym fragmentem z Biblii, jak ten dzisiejszy o Aniele Stróżu. Druga książka, którą dostałam nosi tytuł: „Święty pośród świętych. Wyniesieni na ołtarze przez Jana Pawła II. Nasi patroni każdego dnia”. Krótkie biogramy  świętych i błogosławionych wybrał i opracował w niej Hubert Wołącewicz, a  wydana została przez wydawnictwo „Jedność” z Kielc. Nie będę się tu długo rozwodzić, ale już zdążyłam wyszukać w niej dziesięć świętych Katarzyn, w tym trzy, które na ołtarze wyniósł Jan Paweł II. Już zdradziłam, kogo patronki opiszę, ale to jeszcze za chwilę. Dopiero w domu otworzyłam kopertę, a tam …. nazwę to – „wsparcie finansowe”. Wprawiło mnie ono w wielkie zakłopotanie, bo jeszcze takiego wsparcia na szczęście nie potrzebuję (Chwała Ci Panie). I myślę sobie, jechać je oddać, czy nie jechać, jechać, czy nie jechać … . Jeśli pojadę, to z kolei ich wprawię w zakłopotanie. Przypomniały mi się słowa siostry, gdy zaczęłam chorować i wszyscy dookoła oferowali mi pomoc: „Naucz się też brać coś od innych, nie tylko dawać, niech dobro, które ty dawałaś do ciebie wraca.” Naucz mnie Panie Jezu przyjmować dary od innych ludzi, szczególnie, gdy są to dary serca. Dziękuję za wszystkie dary, które otrzymałam do tej pory, za te drobne i za te wielkie, za te od Ciebie Panie Jezu i za te od bliskich i za te od przyjaciół i za te od przypadkowych ludzi. Zamknęłam oczy i pomyślałam: „Panie Jezu, pomóż mi, co ja mam z tym zrobić?” W pierwszych sekundach pojawiły się w moich myślach słowa: Ziemia Święta. Skoro takie słowa przyszły mi na myśl, to poczułam się zaproszona przez Ciebie Panie Jezu do miejsca Twojego ziemskiego życia. Postaram się więc to wsparcie wykorzystać w tym celu. Gdyby jednak do naszego spotkania w Betlejem, czy Jerozolimie nie doszło, to przeznaczę te pieniądze na krzewienie Wiary, wiary w Ciebie Panie Jezu, wiary w Twoją moc uzdrawiania i prowadzenia przez życie. Dziękuję Ci Panie Jezu za podpowiedź, kamień spadł mi z serca i teraz mogę spokojnie pisać dalej. Jeszcze tylko wspomnę, że takich wspaniałych przyjaciół mam w szkole w Sieprawiu, gdzie urodziła się i żyła Błogosławiona Aniela Salawa, może to ona ma w tym swój udział, że są tacy kochani.

Dzisiaj chciałam napisać o patronce mojej mamy, która ma na imię Katarzyna. Jak już wspomniałam, dotarłam do informacji o dziesięciu Świętych Katarzynach, opiszę te najbardziej znane, które najczęściej są wybierane za patronki. Patronką mojej mamy jest Święta Katarzyna Aleksandryjska, którą Kościół wspomina 25 listopada. Według zachowanych źródeł Katarzyna pochodziła ze stolicy Egiptu, Aleksandrii, wywodziła się z królewskiego rodu. Była więc osobą zamożną i bardzo wykształconą we wszystkich ówczesnych dziedzinach. Miała wielu znamienitych kandydatów na męża, ale ich propozycje odrzucała, złożyła bowiem jako chrześcijanka dozgonny ślub czystości. W wieku 18 lat umacniała w wierze chrześcijan prześladowanych za czasów rzymskiego cesarza Maksencjusza. Próbowała również przekonać swoimi argumentami samego cesarza, obecnego wówczas w Aleksandrii, do wiary w Chrystusa. Maksencjusz zarządził dysputę grona kilkunastu filozofów z Katarzyną. Filozofowie zostali przekonani przez Katarzynę i nawrócili się na chrześcijaństwo. Katarzyna, jak bywało to z innymi chrześcijanami podczas prześladowań, była zmuszana do złożenia ofiary pogańskim bożkom, w konsekwencji do wyparcia się wiary w Chrystusa, lecz nie poddała się. Aresztowano ją i poddano strasznym torturom, a było to na początku IV wieku. Według legendy ciało św. Katarzyny aniołowie przenieśli z Aleksandrii do kościoła klasztornego na Górze Synaj, gdzie relikwie świętej przebywają do dzisiaj.

Święta Katarzyna Aleksandryjska jest patronką nauki i uniwersytetów, adwokatów i notariuszy, bibliotekarzy, drukarzy, filozofów chrześcijańskich, grzeszników, kolejarzy, kołodziejów, literatów, mężatek, młodych dziewcząt, młynarzy, fryzjerów, modystek, mówców, piekarzy, powroźników, studentów i szwaczek. W ikonografii św. Katarzyna przedstawiana jest w koronie królewskiej, z palmą męczeńską w dłoni. Jej atrybutami są: anioł, filozofowie, z którymi prowadziła dysputę, gałązka palmowa, koło, na którym była łamana, korona w ręku, krzyż, księga, miecz, piorun.

Święta Katarzyna Szwedzka, wspominana 24 marca, urodziła się w 1330 r. jako druga córka św. Brygidy i księcia Ulfa Gudmarssona. W dzieciństwie oddano ją do internatu cysterek w Riseberg, gdzie otrzymała pełne wykształcenie i religijne wychowanie. Po powrocie z klasztoru została wydana za szlachetnego rycerza, Edgarda z Kyren. Oboje złożyli ślub dozgonnej czystości. W roku 1350 św. Katarzyna udała się wraz z matką, św. Brygidą Szwedzką (współpatronką Europy), do Rzymu z okazji roku jubileuszowego dla zyskania odpustu zupełnego. Podczas pielgrzymowania otrzymała wiadomość o śmierci męża. Pozostała więc z matką w Rzymie, oddana dziełom pobożnym i miłosiernym. Przez 25 lat pomagała także św. Brygidzie w założeniu i utrwaleniu nowej rodziny zakonnej, brygidek. Z matką odbywała równocześnie pielgrzymki do różnych miejsc świętych. W roku 1373 na rękach Katarzyny Brygida pożegnała życie doczesne, wyczerpana bardzo nużącą pielgrzymką do Ziemi Świętej. Kiedy Katarzyna wiozła relikwie matki do Szwecji, przejeżdżała także przez polskie Pomorze. W 1375 roku Katarzyna wstąpiła do klasztoru brygidek w Vadstena, gdzie złożyła relikwie św. Brygidy. Dla niewiadomych przyczyn niebawem opuściła jednak ten klasztor i powróciła do Rzymu. Tymczasem klasztor w Vadstena, pozbawiony energicznego kierownictwa, zaczął się chylić ku upadkowi. Katarzyna powróciła więc do Szwecji, by ponownie stanąć na jego czele. Niestety, wkrótce po jej przybyciu, 24 marca 1380 r., zabrała ją z ziemi nagła śmierć. Według podania Katarzyna miała ocalić swoimi modłami Rzym w czasie gwałtownego wylewu rzeki Tybr.

Święta Katarzyna Szwedzka jest patronką Szwecji, a także ludzi dotkniętych niepowodzeniami.  Święta chroni przed przedwczesnymi porodami i poronieniami., bywa wzywana w przypadkach zagrożeń powodzią. W ikonografii Święta ukazywana jest w habicie brygidek, z książką, lilią, z lampą, z kielichem w dłoni.

Święta Katarzyna ze Sieny urodziła się w 1347r we Włoszech, właśnie w Sienie, w mieście od którego wziął się jej przydomek. Już jako kilkuletnia dziewczynka była przeniknięta duchem pobożności.  Katarzyna już od wczesnej młodości marzyła o całkowitym oddaniu się Panu Bogu. Dlatego wbrew woli rodziców obcięła sobie włosy i zaczęła prowadzić życie pokutne. Pomimo wielu trudności ze strony rodziny, w 1363 roku wstąpiła do Sióstr od Pokuty św. Dominika (tercjarek dominikańskich) w Sienie i prowadziła tam surowe życie. Modlitwa, pokuta i posługiwanie trędowatym wypełniały jej dni. W wieku 20 lat była już osobą w pełni ukształtowaną, wielką mistyczką. Pan Jezus często ją nawiedzał sam lub ze swoją Matką. Pod koniec karnawału 1367 roku, gdy Katarzyna spędzała czas na nocnej modlitwie, Chrystus Pan dokonał z nią mistycznych zaślubin, zostawiając jej jako trwały znak obrączkę. Odtąd Katarzyna stała się posłanką Chrystusa. Przemawiała odtąd i pisała listy w imieniu Chrystusa do najznakomitszych osób ówczesnej Europy, tak duchownych, jak i świeckich. Z jej przemyśleń i duchowych przeżyć zrodziło się zaangażowanie w sprawy Kościoła i świata. Katarzyna miała wielu wrogów. Uważano za rzecz niespotykaną, by kobieta mogła tak odważnie przemawiać do kapłanów, biskupów, a nawet do papieży w imieniu Chrystusa, ogłaszać się publicznie Jego posłanką. Wezwano ją przed trybunał inkwizycji do Florencji. Sąd inkwizycyjny nie dopatrzył się żadnej herezji ani błędu, tak w jej wypowiedziach, jak też w jej pismach. Zaledwie Katarzyna wróciła do Sieny, miasto nawiedziła dżuma. Katarzyna oddała się posłudze zarażonym z heroicznym oddaniem. W nagrodę za to, 1 kwietnia 1375 roku otrzymała od Chrystusa stygmaty (jednak nie w postaci ran, lecz krwawych promieni). Podczas licznych konfliktów na terenie Italii i w samym Kościele była orędowniczką pokoju i mediatorem. Umarła z wyczerpania 29 kwietnia 1380 r. w Rzymie, w wieku 33 lat. Jej kult rozpoczął się zaraz po jej śmierci. Nikt już nie wątpił, że była wybranką Bożą i niewiastą opatrznościową dla Kościoła. Pan Bóg wsławił też jej grób wieloma cudami. W nagrodę za poniesione trudy w obronie Kościoła Pius IX w roku 1866 ogłosił św. Katarzynę drugą, po św. Piotrze, patronką Rzymu. W roku 1939 papież Pius XII proklamował św. Katarzynę ze Sieny drugą, obok św. Franciszka z Asyżu, patronką Italii, a papież Jan Paweł II ogłosił ją w 1999 roku współpatronką Europy. Jest także patronką Sieny oraz pielęgniarek, strażników, strażaków. W ikonografii przedstawiana jest w habicie dominikanki, w koronie cierniowej, z krzyżem w dłoniach, z różańcem. Niekiedy trzyma tiarę. Ukazywana jest także z Dzieciątkiem Jezus, które podaje jej pierścień – znak mistycznych zaślubin, których dostąpiła. Jej atrybutami są także: czaszka, diabeł u stóp, krucyfiks, lilia, serce. W Kościele wspominana jest 29 kwietnia.

Katarzyna jest to imię pochodzenia greckiego, od słowa katharos i oznacza: czysta, dziewicza, bez skazy.

Dziękuję Panie Jezu, że obdarzyłeś mnie taką cudowną mamą, która z kolei przekazała mi wiele z jej cech charakteru, z jej umiejętności i mądrości życiowych. Nie zamierzam tu pisać na jej temat poematu, ale chociaż dwie jej cechy muszę tu wyraźnie wymienić: pracowitość i odwaga w przezwyciężaniu trudności. Miała ciężkie dzieciństwo (jej mama zmarła podczas wojny, gdy miała zaledwie kilka latek i nawet jej dobrze nie zapamiętała). Od najmłodszych lat musiała ciężko pracować, bo w rodzinnej miejscowości (przepięknej Ochotnicy Górnej) nie było bogactwa i przepychu, ale często nie było też nic do jedzenia. Ty sam Panie Jezu wiesz, ile musiała przejść, zanim stworzyła z moim tatą (już świętej pamięci) wspaniałą rodzinę. Zamieszkali w malowniczej miejscowości koło Nowego Targu, w Ostrowsku. Mama urodziła siedmioro dzieci. Jedna z córeczek zmarła nie skończywszy nawet roczku – Rozalko pamiętamy o Tobie. Całą naszą szóstkę otoczyła wspaniałą matczyną miłością, dziękujemy jej za to z całego serca. Święta Katarzyno upraszaj u Boga wiele łask dla niej, byśmy mogli z rodzeństwem jeszcze długo cieszyć się jej obecnością tu na ziemi, mimo, że skończyła już w marcu osiemdziesiąt lat. Święte Katarzyny wstawiajcie się w Niebie o łaski pięknego, pełnego wiary życia dla każdej Kasi czytającej ten list i nie tylko Kasi. Tak jeszcze na marginesie, Święta Katarzyna jest patronką Nowego Targu, miasta w którym się urodziłam, w którym ukończyłam liceum i zdałam maturę. A teraz Wy, czytający ten list, podziękujcie swoim mamom, że są z Wami. Jeżeli Twoja mama żyje, to zadzwoń do niej dzisiaj lub jutro, lub jej po prostu powiedz osobiście: „Dobrze, że jesteś”. Jeżeli już jej nie ma pośród nas tu na ziemi, to zwróć oczy ku Niebu i też powiedz: „Dobrze, że jesteś”. Ona Cię na pewno usłyszy i się uśmiechnie. Jeżeli sama jesteś mamą, to staraj się tą rolę w życiu wypełniać jak najlepiej. Dobrze, jeżeli czujesz się do tej roli powołana. Ty masz tak wielki wpływ na wychowanie swojego dziecka, swoich dzieci. Panie Jezu, pomagaj wszystkim mamom solidnie wypełniać to powołanie. Pracując w szkole obserwuję różne mamy. Jedne radzą sobie z tą rolą znakomicie, innym trzeba pomóc, ale one nie zawsze z tej pomocy chcą skorzystać. Jako wychowawca zawsze mówię rodzicom: „To Wy wychowujecie swoje dzieci. Szkoła może Wam tylko w tym pomóc, ale to jest zadanie dla Was. Ja nie chciałabym, aby moje córki wychowywał ktoś inny.” To w domu muszą nauczyć się pewnych postaw moralnych, odpowiednich zachowań. Drodzy rodzice, drogie mamy, uczcie swoje dzieci miłości do innych, szacunku dla drugiego człowieka, uczcie wybierać między dobrem, a złem. Pokażcie im, jak kochać nie tylko siebie, ale i innych. Niech dostają od Was dużo miłości, ale nie dajcie im wszystkiego, o co poproszą (dobrze, jeśli poproszą). Jeśli dzieci będą miały wszystko, nigdy nie docenią Waszych starań, Waszych wyrzeczeń. Będą rosły coraz bardziej roszczeniowe i będą chciały coraz więcej i więcej. Dziękuję Ci Panie Jezu, że pozwalasz mi spełniać się jako matka. Wiem, że każda minuta, którą poświęcam moim dzieciom, przyniesie dobre efekty i zaowocuje w przyszłości dobrymi relacjami miedzy nami. Jeżeli nie jesteś mamą, to zawsze możesz wspierać inne mamy. Bądź dobrą mamą chrzestną, bądź dobrą ciocią w rodzinie, bądź dobrą nauczycielką, bądź dobrą sąsiadką. Swoją postawą i zaangażowaniem możesz pokierować życiem jakiegoś dziecka. Nie znaczy, że jego matka robi coś źle, ale im więcej dobra wokół siebie zobaczy dziecko, tym więcej dobra będzie w nim. Obserwuje się czasem, jak rodzice kłócą się, wręcz wrzeszczą na siebie, a później dziwią się, że dziecko jest agresywne, że też krzyczy, że nieładnie odzywa się do nich. Macierzyństwo wymaga bardzo dużo cierpliwości. Panie Jezu, daj tej cierpliwości dużo wszystkim mamom, które to czytają, spraw Panie Jezu, niech ich dzieci wyrosną na dobrych i mądrych ludzi. Kiedyś jedna z pacjentek, którą opiekowała się moja siostra pielęgniarka (kiedy była jeszcze panną), powiedziała jej mądre słowa: „Jak będziesz wybierała sobie męża, to zawsze słuchaj, jak się zwraca do swojej matki, w jaki sposób o niej opowiada. Jeżeli jej nie szanuje, to znaczy, że żony też nie będzie szanował”. Jakie to prawdziwe i mądre. To jest ta mądrość, o której pisałam w pierwszym liście, mądrość, której trzeba się uczyć od innych ludzi. Mamy kochane przekazujcie swoją mądrość życiową swoim dzieciom. Wyznaczajcie im granice, co im wolno, a co nie. Nie wychowujcie ich całkowicie bezstresowo. Zawsze będę pamiętać pewną sytuację z tramwaju, którą ktoś mi opowiedział, a którą można przekazywać jako pouczającą anegdotę. Jechała w nim mama z synkiem, który miał nie więcej niż 10 lat. Był bardzo niegrzeczny, ale mama nie reagowała na jego złe zachowanie. Gdy ktoś zwrócił jej uwagę, odpowiedziała oburzona, że ona wychowuje syna bezstresowo. Na najbliższym przystanku jeden z pasażerów (dwudziestoletni chłopak) wyjął z buzi gumę do żucia, przylepił na czoło mamie chłopca i powiedział, że jego mama też wychowała go bezstresowo. 

Dzisiaj pisałam o nas matkach tu na Ziemi, a następnym razem napiszę o najwspanialszym wzorze matki, Twojej Matki Panie Jezu. Tak więc wszystkie Marie mogą już oczekiwać listu o swojej patronce.

                                                                                                                                                                                                                                Ela

Zostaw Komentarz