Panie Jezu, Stróża, 5. 08. 2017
W tym tygodniu wróciłam ze szpitala po operacji kręgosłupa. Niestety pojawiły się komplikacje po operacji i mój pobyt w szpitalu przedłużył się o sześć dni. Wracam pomału do sił i mogę znów zabrać się do pisania listów do Ciebie, Panie Jezu. Już w dniu przyjazdu do domu poprosiłam Ducha Świętego o podpowiedź, którego świętego mam opisać tym razem. Odpowiedź przyszła jeszcze tego samego dnia. Zadzwoniła do mnie znajoma Pani Stasia i powiedziała, że w tym dniu (2 sierpnia) jest Święto Matki Bożej Anielskiej. Zaciekawiona jak wygląda Jej wizerunek, zaczęłam szukać informacji o Niej. W między czasie siostra przypomniała mi słowa pieśni religijnej, którą nieraz śpiewałyśmy: „Królowej Anielskiej śpiewajmy, różami uwieńczmy jej skroń. Jej serca w ofierze składajmy, ze łzami wołajmy doń: O Maryjo, bądź nam pozdrowiona, bądź Ty zawsze matką nam.” Mam nadzieję, że chętnie poczytacie o historii tego święta i już będzie wiadomo, dlaczego dzisiaj wybrałam Św. Franciszka.
U stóp Asyżu wznosi się bazylika Matki Bożej Anielskiej, wybudowana w XVI wieku. W samym centrum tej renesansowej świątyni znajduje się skromny kościółek benedyktyński z IX wieku, zwany Porcjunkulą. Pierwotna nazwa tego kościoła brzmiała – Najświętszej Maryi Panny z Doliny Jozafata. Według bowiem podania kapliczkę mieli ufundować pielgrzymi wracający z Ziemi Świętej. Mieli oni przywieźć grudkę ziemi z grobu Matki Bożej, który sytuowano w Dolinie Jozafata w Jerozolimie. Nazwę Matki Bożej Anielskiej prawdopodobnie nadał świątyni Św. Franciszek z Asyżu. Legenda głosi, że słyszano często nad kapliczką głosy anielskie i dlatego dano jej tę nazwę. Na początku XIII w. kapliczka znajdowała się w stanie ruiny. Odbudował ją Św. Franciszek zimą 1207/1208 roku i tu zamieszkał. Tu również w roku 1208 w uroczystość Św. Macieja Apostoła Franciszek podczas Mszy Św. usłyszał słowa Ewangelii: „Idźcie i głoście: Bliskie już jest królestwo niebieskie. (…) Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie. Nie zdobywajcie złota ani srebra, ani miedzi do swych trzosów. Nie bierzcie na drogę torby ani dwóch sukien, ani sandałów, ani laski” (Mt 10, 6-10). Franciszek wziął te słowa do siebie jako nakaz Chrystusa. Zdjął swoje odzienie, nałożył na siebie habit, przepasał się sznurem, udał się do kościoła parafialnego Św. Jerzego w Asyżu i zaczął na placu nauczać. Znamy Św. Franciszka jako wspaniałego kaznodzieję, ale może zacznę od początku.
Święty Franciszek z Asyżu – przyszedł na świat w 1182 r. w Asyżu w środkowych Włoszech. Urodził się w bogatej rodzinie kupieckiej. Miał na imię Giovanni, ale w domu wołano na niego Francesco. Jego rodzice pragnęli, by osiągnął on stan szlachecki, nie przeszkadzali mu więc w marzeniach o ostrogach rycerskich. Nie szczędzili pieniędzy na wystawne, kosztowne uczty organizowane przez niego dla towarzyszy i rówieśników. Jako młody człowiek Franciszek odznaczał się wrażliwością, lubił poezję, muzykę. Ubierał się dość ekstrawagancko. Został okrzyknięty królem młodzieży asyskiej. W 1202 r. wziął udział w wojnie między Asyżem a Perugią. Przygoda ta zakończyła się dla niego niepowodzeniem i niewolą. Podczas rocznego pobytu w więzieniu Franciszek osłabł i popadł w długą chorobę. W roku 1205 uzyskał ostrogi rycerskie (został pasowany na rycerza) i udał się na wojnę, prowadzoną między Fryderykiem II, a papieżem. W tym czasie Bóg wyraźniej zaczął działać w życiu Franciszka. W Spoletto miał sen, w którym usłyszał wezwanie Boga. Powrócił do Asyżu. Postanowił zamienić swoje bogate ubranie z żebrakiem i sam zaczął prosić przechodzących o jałmużnę. To doświadczenie nie pozwoliło mu już dłużej trwać w zgiełku miasta. Oddał się modlitwie i pokucie. Kolejne doświadczenia utwierdziły go w tym, że wybrał dobrą drogę. Pewnego dnia w kościele Św. Damiana usłyszał głos: „Franciszku, napraw mój Kościół”. Wezwanie zrozumiał dosłownie, więc zabrał się do odbudowy zrujnowanej świątyni. Aby uzyskać potrzebne fundusze, wyniósł i sprzedał ze sklepu ojca sukno. Ojciec zareagował na to wydziedziczeniem syna. Pragnąc nadać temu charakter urzędowy, dokonał tego wobec biskupa. Na placu publicznym, pośród zgromadzonego tłumu przechodniów i gapiów, rozegrała się dramatyczna scena między ojcem a synem. Po decyzji ojca o wydziedziczeniu, Franciszek zdjął z siebie ubranie, które kiedyś od niego dostał i nagi złożył mu je u stóp, mówiąc: „Kiedy wyrzekł się mnie ziemski ojciec, mam prawo Ciebie, Boże, odtąd wyłącznie nazywać Ojcem”. Po tym wydarzeniu Franciszek zajął się odnową zniszczonych wiekiem kościołów. Zapragnął żyć według Ewangelii i głosić nawrócenie i pokutę. Z czasem jego dotychczasowi towarzysze zabaw poszli za nim. Odnalazł swoją drogę życia. Zrozumiał, że chodziło o budowę trudniejszą – odnowę Kościoła targanego wewnętrznymi niepokojami i herezjami. Nie chcąc zostać uznanym za twórcę kolejnej grupy heretyków, Franciszek spisał swoje propozycje życia ubogiego według rad Ewangelii i w 1209 r. wraz ze swymi braćmi udał się do Rzymu. Papież Innocenty III zatwierdził jego regułę. Odtąd Franciszek i jego bracia nazywani byli Braćmi Mniejszymi, obecnie zwani Zakonem Franciszkanów. Wrócili do Asyżu i osiedli przy kościele Matki Bożej Anielskiej, który stał się kolebką Zakonu. Już dwa lata później, dzięki Św. Klarze, która była wierną towarzyszką duchową Św. Franciszka, powstał Zakon Ubogich Pań – Zakon Klarysek. Franciszek wędrował od miasta do miasta i głosił pokutę. Wielu ludzi pragnęło naśladować jego sposób życia. Dali oni początek wielkiej rzeszy braci i sióstr Franciszkańskiego Zakonu Świeckich (tercjarstwu), utworzonemu w 1211 r. W tym też roku Franciszek wybrał się do Syrii, ale tam nie dotarł i wrócił do Włoch. W 1217 r. zamierzał udać się do Francji, lecz został zmuszony do pozostania we Włoszech. Uczestniczył w Soborze Laterańskim IV. Z myślą o ewangelizacji pogan wybrał się na Wschód. W 1219 r. wraz z krzyżowcami dotarł do Egiptu i tam spotkał się z sułtanem Melek-el-Kamelem, wobec którego świadczył o Chrystusie. Sułtan zezwolił mu bezpiecznie opuścić obóz muzułmański i dał mu pozwolenie na odwiedzenie miejsc uświęconych życiem Chrystusa w Palestynie, która była wtedy pod panowaniem muzułmańskich Arabów. W 1220 r. Franciszek wrócił do Italii. Na Boże Narodzenie 1223 r., podczas jednej ze swoich misyjnych wędrówek, w Greccio zainscenizował religijne przedstawienie. W żłobie, przy którym stał wół i osioł, położył małe dziecko na sianie, po czym odczytał fragment Ewangelii o narodzeniu Pana Jezusa i wygłosił homilię. Inscenizacją owego „żywego obrazu” dał początek „jasełkom”, które wystawiane są do dzisiaj. 14 września 1224 r. w Alvernii, podczas czterdziestodniowego postu przed uroczystością Św. Michała Archanioła, Chrystus objawił się Franciszkowi i obdarzył go łaską stygmatów – śladów Męki Pańskiej. W ten sposób Franciszek, na dwa lata przed swą śmiercią, został pierwszym w historii Kościoła stygmatykiem. Franciszek aprobował świat i stworzenie, obdarzony był niewiarygodnym osobistym wdziękiem. Dzięki niemu świat ujrzał ludzi z kart Ewangelii: prostych, odważnych i pogodnych. Wywarł olbrzymi wpływ na życie duchowe i artystyczne średniowiecza. Trudy apostolstwa, surowa pokuta, długie noce czuwania na modlitwie wyczerpały siły Franciszka. Zmarł 3 października 1226 r. o zachodzie słońca w kościele Matki Bożej Anielskiej w Asyżu. W chwili śmierci miał 45 lat. W dwa lata później uroczyście kanonizował go Grzegorz IX. Św. Franciszek jest patronem wielu zakonów, Włoch, Asyżu, Bazylei, a także aktorów, ekologów, niewidomych, pokoju, robotników, tapicerów, ubogich i więźniów. W ikonografii Św. Franciszek ukazywany jest w habicie franciszkańskim, czasami ze stygmatami. Bywa przedstawiany w otoczeniu ptaków. Jego atrybutami są: baranek, krucyfiks, księga, ryba w ręku. Wspominamy go 4 października.
11 kwietnia 1909 roku Św. Pius X podniósł kościół Matki Bożej Anielskiej w Asyżu do godności bazyliki patriarchalnej i papieskiej. Nazwa Porcjunkula również była znana już za czasów Św. Franciszka i być może przez niego została wprowadzona. Etymologicznie oznacza tyle, co kawałeczek, drobna część. Może to odnosić się do samej kapliczki, która była bardzo mała, jak również do posesji przy niej leżącej, także niewielkiej. Maryja jako Matka Boża jest Królową także aniołów. Już Ewangelie zdają się wskazywać na służebną rolę aniołów wobec Maryi: tak jest w scenie zwiastowania, tak jest przy ukazaniu się aniołów pasterzom; tak jest wtedy, gdy anioł informuje Józefa, że ma uciekać z Bożym Dzieciątkiem do Egiptu. Ten sam anioł zawiadamia Józefa o śmierci Heroda. Pod wezwaniem Królowej Aniołów istnieją trzy zakony żeńskie. Wezwanie „Królowo Aniołów, módl się za nami” zostało włączone do Litanii Loretańskiej. Istnieje wiele kościołów pod tym wezwaniem. Właśnie dowiedziałam się, że pod tym wezwaniem jest kościół w Nowym Targu na Kowańcu. W 1216 roku Św. Franciszkowi objawił się Pan Jezus, obiecując zakonnikowi odpust zupełny dla wszystkich, którzy po spowiedzi i przyjęciu Komunii Świętej odwiedzą kapliczkę. Na prośbę Franciszka przywilej ten został zatwierdzony przez papieża Honoriusza III. Początkowo można go było zyskać jedynie między wieczorem dnia 1 sierpnia a wieczorem dnia 2 sierpnia. W 1480 r. Sykstus VI rozciągnął ten przywilej na wszystkie kościoły I i II Zakonu Franciszkańskiego, ale tylko dla samych zakonników. W 1622 r. Grzegorz XV objął nim także wszystkich świeckich. Z czasem kolejni papieże potwierdzali ten przywilej. Każdy, kto w dniu 2 sierpnia nawiedzi swój kościół parafialny, spełniając zwykłe warunki zyskuje odpust zupełny.
Jak wspomniałam wcześniej Św. Franciszek jest patronem ekologów. Uczę w szkole przyrody, więc nie omieszkam tutaj przedstawić ekologicznego dekalogu św. Franciszka z Asyżu, opartego na jego pismach i wczesnych źródłach franciszkańskich:
- Bądź człowiekiem wśród stworzeń, bratem między braćmi.
- Traktuj wszystkie rzeczy stworzone z miłością i czcią.
- Tobie została powierzona Ziemia jak ogród; rządź nią z mądrością.
- Troszcz się o człowieka, o zwierzę, o zioło, o wodę i powietrze, aby Ziemia nie została ich zupełnie pozbawiona.
- Używaj rzeczy z umiarem, gdyż rozrzutność nie ma przyszłości.
- Tobie jest zadana misja odkrycia misterium posiłku: aby życie napełniało się życiem.
- Przerwij węzeł przemocy, aby zrozumieć, jakie są prawa istnienia.
- Pamiętaj, że świat nie jest jedynie odbiciem twego obrazu, lecz nosi w sobie wyobrażenie Boga Najwyższego.
- Kiedy ścinasz drzewo zostaw choć jeden pęd, aby jego życie nie zostało przerwane.
- Stąpaj z szacunkiem po kamieniach, gdyż każda rzecz posiada swoją wartość.
Na nic wielkie ruchy ekologiczne, na nic doskonałe przepisy, jeśli każdy z nas, w swoim wnętrzu nie zasieje ziarna ekologicznego myślenia i nie nauczy się szacunku do natury, której jest częścią. Bo sam patron ekologów – Św. Franciszek mówił: „Nie można chronić ziemię, bo jeśli, ty, który jesteś koroną stworzenia, mężczyzną lub kobietą, żyjesz w nieuporządkowany sposób wewnątrz ciebie, to także twoje życie zewnętrzne i twoja relacja z naturą będzie nieuporządkowana”.
Nie spodziewałam się, że jest tak wielu Świętych o imieniu Franciszek. Wybrałam jeszcze jednego Świętego Franciszka, chociaż wiem, że najbardziej znanym jest Św. Franciszek z Asyżu.
Święty Franciszek Salezy urodził się pod Thorens (w Alpach Wysokich) 21 sierpnia 1567 r. Jego ojciec, także Franciszek, był kasztelanem, a matka – Franciszka, pochodziła ze znakomitego rodu szlacheckiego. Spośród licznego rodzeństwa Franciszek był najstarszy. W domu otrzymał wychowanie głęboko katolickie. Decydujący wpływ na wychowanie syna miała matka. Wyszła za mąż, gdy miała zaledwie 15 lat. jej mąż miał wówczas 45 lat, mógł być zatem dla niej raczej ojcem niż mężem. Wychowała 13 dzieci. Jej opiece było zlecone ponadto całe gospodarstwo i służba. Franciszka umiała znaleźć czas na wszystko, była bardzo pracowita, systematyczna, spokojna i zapobiegliwa. Właśnie przykład matki będzie dla Franciszka wzorem, jaki poleci osobom żyjącym w świecie, by nawet wśród najliczniejszych zajęć umiały jednoczyć się z Panem Bogiem. Kiedy miał zaledwie 15 lat, udał się do Paryża, by studiować na tamtejszym słynnym uniwersytecie. Ponadto w kolegium jezuitów studiował klasykę. W czasie tych studiów owładnęły nim wątpliwości, czy się zbawi, czy nie jest przeznaczony na potępienie. Właśnie wtedy wystąpił we Francji Kalwin ze swoją nauką o przeznaczeniu. Franciszek odzyskał spokój dopiero wtedy, gdy oddał się w niepodzielną opiekę Matki Bożej. Studiował ponadto na Sorbonie teologię i zagadnienia biblijne. Do rzetelnych studiów biblijnych przygotował się dodatkowo przez naukę języka hebrajskiego i greckiego. Posłuszny woli ojca, który chciał, by syn rozpoczął studia prawnicze, które mogły mu otworzyć drogę do kariery urzędniczej, Franciszek udał się z Sorbony do Padwy. Studia na tamtejszym uniwersytecie uwieńczył doktoratem. Wybrał się następnie do Loreto, gdzie złożył ślub dozgonnej czystości (1591). Rok później odbył pielgrzymkę do Rzymu. Kiedy syn powrócił do domu, ojciec miał już gotowy plan: zamierzał go wprowadzić jako adwokata i prawnika do senatu w Chambery i czynił starania, by go ożenić z bogatą dziedziczką. Franciszek jednak ku wielkiemu niezadowoleniu ojca obie propozycje stanowczo odrzucił. Natomiast zgłosił się do swojego biskupa, by ten go przyjął w poczet swoich duchownych. Święcenia kapłańskie otrzymał w roku 1593 przy niechętnej zgodzie rodziców. Rok później za zezwoleniem biskupa, Franciszek udał się w charakterze misjonarza do okręgu Chablais, by umocnić w wierze katolików i aby próbować odzyskać dla Chrystusa tych, którzy przeszli na kalwinizm. Właśnie ten rejon Szwajcarii został wówczas przyłączony do Sabaudii. Wśród niesłychanych trudów Franciszek musiał przełęczami pokonywać wysokości Alp, dochodzące w owych stronach do ponad 4000 m n.p.m. Odwiedzał wioski i poszczególne zagrody wieśniaków. Miał dar nawiązywania kontaktu z ludźmi prostymi, umiał ich przekonywać, swoje spotkania okraszał złotym humorem. Na murach i parkanach rozlepiał ulotki – zwięzłe wyjaśnienia prawd wiary. Do tej pory jego myśli są chętnie cytowane. Mnie osobiście podoba się cytat: „Jedyną miarą miłości jest miłość bez miary.” Może dlatego właśnie Kościół ogłosił Św. Franciszka Salezego patronem katolickich dziennikarzy. Wśród jego cnót na pierwszy plan wybijała się niezwykła łagodność. Był z natury popędliwy i skory do wybuchów. Jednakże długoletnią pracą nad sobą potrafił zdobyć się na tyle słodyczy i dobroci, że przyrównywano go do samego Chrystusa. W epoce fanatyzmu i zaciekłych sporów Franciszek objawiał wprost wyjątkowy umiar i łagodność. Jego ujmująca uprzejmość i takt spowodowały, iż nazwano go „światowcem pośród świętych”. W kontaktach między ludźmi wyznawał zasadę: „Więcej much się złapie na kroplę miodu aniżeli na całą beczkę octu”. Według podania miał on w ten sposób odzyskać dla Kościoła kilkadziesiąt tysięcy kalwinów. W swojej żarliwości apostolskiej Franciszek posunął się do tego, że w przebraniu udał się do Genewy i złożył wizytę głowie Kościoła kalwińskiego, Teodorowi Beze, usiłując nakłonić go do powrotu na łono Kościoła katolickiego. W 1602 r. został biskupem Genewy i z właściwą sobie żarliwością zabrał się natychmiast do dzieła. Rozpoczął od wizytacji 450 parafii swojej diecezji. Niestrudzenie przemawiał, spowiadał, udzielał sakramentów świętych, rozmawiał z księżmi, nawiązywał bezpośrednie kontakty z wiernymi. Wizytował także klasztory. Cały wolny czas poświęcał nauczaniu. Stworzył nowy ideał pobożności – wydobył z ukrycia życie duchowe, wewnętrzne, praktykowane w klasztorach, aby „wskazywało drogę tym, którzy żyją wśród świata”. W roku 1604 zapoznał się Franciszek ze Św. Joanną Franciszką de Chantal i przy jej współpracy założył nową rodzinę zakonną sióstr Nawiedzenia NMP (wizytek). Zmarł nagle w Lyonie, w drodze powrotnej ze spotkania z królem Francji, w dniu 28 grudnia 1622 r. Jego beatyfikacja odbyła się w roku 1661, a kanonizacja już w roku 1665. Papież Pius IX ogłosił Św. Franciszka Salezego doktorem Kościoła, a papież Pius XI patronem dziennikarzy i katolickiej prasy. Ponadto czczony jest jako patron wizytek, salezjanów i salezjanek. Ikonografia przedstawia go w stroju biskupim. Jego atrybutami są: gorejąca kula, księga, pióro, serce przeszyte strzałą i otoczone cierniową koroną trzymane w dłoni. Kościół wspomina go 24 stycznia.
Franciszek to imię pochodzenia germańskiego. Wywodzi się od słowa frank (wolny) i oznacza człowieka wolnego, z plemienia Franków. Pierwszy raz imię to nosił Św. Franciszek z Asyżu. Jego matka była Francuzką i nazywała syna Francesco co po włosku oznacza Francuzik.
Ja z dzieciństwa pamiętam dwóch wujków o imieniu Franciszek. Jeden z nich był bratem mojej mamy. Wspominałam już parę razy, że mama pochodziła z Ochotnicy Górnej. Wokół domu mieli bardzo strome stoki, na które mówili grapy. I właśnie na takiej grapie miał wypadek jako małe dziecko mój wujek. Zjeżdżając na ręcznie zrobionych, drewnianych nartach uszkodził sobie kręgosłup. Oczywiście nikomu się od razu nie przyznał, cierpiąc po cichutku wielkie katusze. Gdy zabrali go do szpitala, lekarze orzekli, że nic nie da się zrobić. Moja mama opowiadała mi, że przez wiele miesięcy niespełna dziesięcioletni Franio leżał na słomianym posłaniu nie ruszając rękami i nogami. Jego mama, a moja babcia modliła się, żeby Pan Bóg uzdrowił jej synka lub zabrał go do siebie, żeby już dłużej nie musiał się męczyć. Gdy to usłyszał Franio bardzo się zmartwił, że mama chce, aby umarł. Ku zaskoczeniu wszystkich złamany kręgosłup zrósł się i chłopiec zaczął chodzić. Pamiętam z dzieciństwa, jak wujek przyjeżdżał do nas w odwiedziny. Zawsze przyglądałam się z zaciekawieniem jego wielkiemu garbowi na plecach. Z kolei z pobytów u wujka zapamiętałam, jak wspólnie łowiliśmy pstrągi w górskim potoku, w pobliżu jego domu. Drugi wujek Franek był bratem mojego taty. Oprócz gospodarstwa rolnego miał blisko nas warsztat, w którym robił dachówki. Pomagaliśmy mu na ile potrafiliśmy. Zachorował na raka żołądka, a ja pierwszy raz widziałam kogoś tak wymęczonego chorobą. Jego córka była już chirurgiem (kiedyś o niej wspominałam), a mi się wtedy wydawało, że lekarz może wszystko. Zmarł niestety dosyć młodo. Mam nadzieję, że moi wujkowie odpoczywają w pokoju. Święty Franciszku z Asyżu i Święty Franciszku Salezy wstawiajcie się w Niebie za wszystkimi czytającymi ten list. Zakończeniem tego listu niech będą słowa skierowane do Was przez samego „Biedaczynę z Asyżu”: „O, Panie, spraw, abym nie tyle szukał pociechy, co pocieszał; nie tyle szukał zrozumienia, co rozumiał; nie tyle szukał miłości, co kochał. Ponieważ dając siebie, otrzymujemy; zapominając o sobie, odnajdujemy siebie; a przebaczając, zyskujemy przebaczenie”.
Ela
Zostaw Komentarz