Panie Jezu, Stróża, 22.03.2017
Pierwszą czytelniczką mojego trzeciego listu była moja piętnastoletnia córka Natalia, która po jego przeczytaniu podeszła do mnie, przytuliła się i powiedziała: „Dobrze, że jesteś mamusiu”. To jedno zdanie wystarczyło, by motywować mnie do dalszego pisania. Wczoraj odwiedziłam moich przyjaciół ze szkoły, o których pisałam w poprzednim liście. Postanowiłam zrobić im niespodziankę i zabawiłam się w listonosza, bo był przecież wtorek, dzień, w którym wysyłam nowe listy. Miałam dla każdego wydrukowany na żółtej kartce nowy list. Na żółtych kopertach przybiłam czerwoną pieczątkę ze słowami, które mi przesłali wcześniej: „Lecz nagle list przerywam. Ktoś puka. Otwieram. To tylko Anioł przyszedł. Przesyłam go w liście.” ks. Jana Twardowskiego. Każdego poczęstowałam też Bożą Krówką, która zawierała sentencję jakiegoś świętego. Mam nadzieję, że zapiszą sobie gdzieś te słowa, bo są to słowa skierowane do każdego z nich z osobna. Pomysł z Bożą Krówką ściągnęłam od siostry Ani (jak wiele innych fajnych pomysłów). Sama przysłała mi je z Wrocławia i zabawiłyśmy się w handel wymienny – ja jej za to wysłałam pieczątkę z tymi słowami, bo to będzie motto naszych listów – każdemu czytającemu będziemy przysyłać Anioła, by pomagał im iść właściwą drogą, by ich strzegł i pomagał w codziennych obowiązkach lub tak po prostu, by im przyniósł choć trochę radości. Koleżanka z pracy porównała wczoraj te żółte listy do promyków wiosennego słońca, które im przywiozłam na pierwszy dzień wiosny. Dawno nie widziałam tylu uśmiechniętych ludzi, uśmiechniętych na mój widok, te uśmiechy zapamiętam na długo. Gdy wróciłam do domu, okazało się, że wystarczyło mi krówek dla moich dziewczynek. Wspominam o tym dlatego, że jak przeczytałam sentencję najmłodszej, dziewięcioletniej Ani, to znów przekonałam się, że nie ma w życiu przypadków. Brzmiała ona: „Serce Maryi ma dla nas tyle miłości, że serca wszystkich ziemskich matek zebrane razem są przy nim niczym bryłka lodu” (św. Jan Maria Vianney). Ci, co czytali poprzedni list o nas matkach ziemskich i moje ostanie zdanie z tego listu, to wiedzą o co chodzi. Chciałam jeszcze koniecznie napisać, jaką ja miałam sentencję w Bożej Krówce, kiedy w lutym z Okazji Światowego Dnia Chorego wylosowała ją dla mnie moja siostra Ania: „Zaufajcie Wspomożycielce, a dopiero poznacie co to są cuda” (św. Jan Bosko). Nie mogłam się powstrzymać i wpadłam na pomysł, żeby jeszcze wylosować Bożą Krówkę dla każdego czytającego ten list, dla każdego, kto nie mógł ode mnie dostać takiej krówki osobiście. Oto słowa św. Tomasza z Akwinu, które do Was zostały skierowane: „Kto kuleje na słusznej drodze, idzie wprawdzie powoli, ale zbliża się do celu. Ktokolwiek zaś błądzi po bezdrożach, im szybciej podąża, tym bardziej oddala się od celu.” Króweczkę zjadłam sama, chociaż jem minimalne ilości cukru – jak to mówią: „cukier karmi raka”, a słowa świętego przetrawić musicie sami drodzy czytelnicy. Zapytała mnie niedawno przyjaciółka, czy już kiedyś próbowałam sił w pisaniu. Odpowiedziałam jej, że pisałam tylko wypracowania w szkole, ale niezbyt mi wychodziły, bo odziedziczyłam raczej zdolności matematyczne po moim tacie. Nie pamiętam zresztą zbyt wiele, ale dwa wypracowania z liceum pamiętam doskonale. Jednym z nich było wypracowanie na lekcji religii, gdy jeszcze odbywały się one w salce katechetycznej przy kościele, a nie w szkole. Było to podczas Wielkiego Postu i mieliśmy za zadanie rozwinąć temat o Twoim Panie Jezu cierpieniu na Krzyżu i dodać do tego wątek współcierpienia Twojej Matki. Bardzo mi się spodobał temat, pisałam szybko, bo nie było wiele czasu na jednej lekcji. Czułam się, jakby mi ktoś tę pracę dyktował. Sypałam cytatami z Biblii, które zapamiętałam z chodzenia na Drogi Krzyżowe. Byłam taka dumna, kiedy ksiądz wyróżnił moją pracę. Drugie wypracowanie zapamiętałam z języka polskiego. Postanowiłam solidnie przyłożyć się do pisania. Pisałam cały tydzień, a nie jak zwykle w ostatni dzień. Myślałam nad każdym zdaniem, cytowałam różnych mądrych ludzi, a po napisaniu byłam naprawdę z siebie zadowolona. Pani polonistka oddała nam ocenione prace po kilku dniach i jakże byłam zdziwiona, gdy zobaczyłam pod spodem komentarz: Praca niesamodzielna, niedostateczny. I to było ostatnie wypracowanie, przy pisaniu którego się naprawdę postarałam. Nawet jeżeli poczułam wtedy wenę do pisania, to pani od języka polskiego od razu podcięła mi skrzydła. Tak mi się przypomniało o tych skrzydłach, gdy dzisiaj rano piłam herbatkę z kubka, na którym był napis: „Dzieci rodzą się ze skrzydłami, nauczyciele pomagają im je rozwinąć”. Kubek z takim napisem i dwoma aniołkami dostał mój mąż (też nauczyciel) od swoich uczniów na Dzień Nauczyciela. Pomagajmy, drodzy nauczyciele rozwijać skrzydła swoim uczniom, czy tego chcą, czy nie. Może mają po prostu jakieś talenty głęboko ukryte i trzeba pomóc im je odnaleźć. Oczywiście w rozwoju dziecka, w odnajdywaniu talentów powinni najpierw uczestniczyć rodzice. To Wy, mamo i tato powinniście być pierwszymi dobrymi nauczycielami swojego dziecka. A jak już mowa o skrzydłach, to mam jeszcze jeden kubek z takim napisem: „Ci, co zaufali Panu, odzyskują siły, otrzymują skrzydła jak orły: biegną bez zmęczenia (Iz 40,31). Ten kubek z kolei dostałam od siostry Ani jeszcze przed pierwszą operacją. Była wtedy z moimi dwoma siostrami – Majką (tak naprawdę Marią) i Jasią w Częstochowie. Zadzwoniły dwa dni wcześniej i chciały mnie wyciągnąć, bym z nimi pojechała. Odpowiedziałam im, że już mam na sobotę zaplanowaną wycieczkę z uczniami z Kółka Krajoznawczo – Turystycznego i teraz już nie mogę im odwołać tej wycieczki, ani zostawić na lodzie mojej koleżanki, z którą prowadziłam kółko. Szłyśmy wtedy na Turbacz, a pod Turbaczem, na Polanie Rusnakowej jest piękna Kaplica Matki Boskiej Królowej Gorców, nazywana także Kaplicą Papieską, Partyzancką lub Pasterską. Wybudowano ją w 1979 z okazji pierwszej pielgrzymki Jana Pawła II do Polski, jest ona pomnikiem walki o wolną Polskę. Zawierzyłam moją chorobę Matce Boskiej Królowej Gorców, ale przecież – czy to Ludźmierska, czy Częstochowska, czy Licheńska – Matka Boska jest ta sama, a nawet powiedziałam siostrom, że może mnie lepiej słyszała, bo byłam bliżej nieba. Odkąd piszę listy do Ciebie Panie Jezu, jestem przepełniona wielką radością życia, taką pozytywną energią, że aż mnie rozpiera (wręcz często nie daje mi w nocy spać). Postanowiłam przy okazji, że codziennie będę coś robiła, aby wzmocnić odporność, aby zniszczyć choć jedną komórkę rakową. Jak diabetyk musi codziennie pamiętać o swojej cukrzycy, tak ja będę codziennie pamiętać, aby się wzmacniać – chociażby zieloną herbatą, koktajlem brokułowym, ząbkiem czosnku na kanapce, szczyptą kurkumy w potrawie, czy spacerkiem na świeżym powietrzu. Pamiętajmy wszyscy (i zdrowi, i chorzy), aby codziennie pielęgnować swoje zdrowie. Panie Jezu spraw, aby jak najwięcej z czytelników tego listu nie musiało się nigdy przekonywać na sobie o prawdziwości słów Jana Kochanowskiego: „Szlachetne zdrowie, Nikt się nie dowie, Jako smakujesz, Aż się zepsujesz.” Ale się rozpisałam, najwyższy czas zacząć pisać o świętych. Dzisiaj miałam pisać o patronkach kobiet o imieniu Maria. Myślę, że zdecydowana większość kobiet za swoją patronkę uważa Matkę Boską, ale poniżej opiszę jeszcze dwie inne święte o tym imieniu. Ze względu na cześć wobec Matki Bożej używa się imienia Maryja, natomiast kobiety, które przyjęły jej imię, używają formy: Maria.
Maryja pochodziła z królewskiego rodu Dawida, z pokolenia Judy. Córka Joachima i Anny, została wybrana przez Boga na Matkę Jezusa Chrystusa. Anioł Gabriel zwiastuje jej narodzenie Syna, który będzie „Synem Najwyższego”. Od tej chwili całkowicie oddała się Bogu. Za wskazaniem anioła odwiedza swoją krewną , św. Elżbietę, przyszłą matkę Jana Chrzciciela. Wraz z Józefem, w związku ze spisem ludności udaje się do Betlejem, gdzie przychodzi na świat Jezus. Zgodnie z żydowskim zwyczajem ofiarowuje Syna w świątyni. Wobec zagrożenia ze strony Heroda, ucieka wraz z Jezusem i Józefem do Egiptu. Po śmierci króla wraca do Nazaretu. Podczas pobytu w Jerozolimie przeżywa niepokój z powodu zagubienia swojego Syna. Na weselu w Kanie galilejskiej poprzez Jej wstawiennictwo, Jezus czyni swój pierwszy cud. Jest świadkiem śmierci Chrystusa. Stoi pod krzyżem Jezusa, który poleca jej opiece swego umiłowanego ucznia Jana. Pod krzyżem zostaje Matką Kościoła i ludzkości. Jest patronką Kościoła powszechnego, wielu diecezji, zakonów, krajów, miast oraz asysty kościelnej, lotników, matek, motocyklistów, panien, piekarzy, studentów, szkół katolickich. W ikonografii Najświętsza Maryja Panna obok Jezusa jest najczęściej występującą postacią. Sztuka chrześcijańska rozwinęła szereg typów Madonny. Mamy więc miedzy innymi Madonny: z Dzieciątkiem, Matki Bożej tkliwej, opiekuńczej, orędującej, Królowej. Ukazywana jest jako Bogurodzica, Niepokalana, Bolesna, Wniebowzięta, Różańcowa, Wspomożycielka lub Matka Kościoła. Jej atrybutami są m.in.: gołąb – symbol Ducha Świętego, siedem gołębi – oznaczających siedem darów Ducha Świętego, ciała niebieskie, lilia w ręku – symbol Niepokalanej, róża, cytryna – znak cierpienia, jabłko – symbol Odkupienia, winogrono jako symbol Jezusa zrodzonego ze szlachetnego winnego szczepu, ciernie, krucyfiks, miecz, kielich, korona, księga, naszyjnik, różaniec.
Święta Maria Magdalena według biblijnej relacji pochodziła z Magdali – „wieży ryb” nad Jeziorem Galilejskim. Jezus wyrzucił z niej siedem złych duchów. Odtąd włącza się ona do grona Jego słuchaczy i wraz z innymi niewiastami troszczy się o wędrujących z Nim ludzi. Po raz drugi wspominają o niej Ewangeliści pisząc, że była ona obecna podczas ukrzyżowania i śmierci Jezusa oraz podczas zdjęcia Go z krzyża i pogrzebu. Maria Magdalena była jedną z trzech niewiast, które udały się do grobu, aby namaścić ciało Ukrzyżowanego, ale grób znalazły pusty. Kiedy ujrzała odsunięty kamień od grobu, przeraziła się, że Żydzi zbezcześcili ciało ukochanego Zbawiciela. Pobiegła do Apostołów i powiadomiła ich o tym. Potem sama wróciła do grobu Pana Jezusa. Zmartwychwstały Jezus ukazał jej się jako ogrodnik. Ona pierwsza powiedziała Apostołom, że Chrystus żyje, dlatego też jest nazywana apostołką Apostołów. Kościół wspomina ją 22 lipca. Maria Magdalena jest patronką dzieci, które mają trudności z chodzeniem, fryzjerów, kobiet, osób kuszonych, ogrodników, studentów i więźniów. W ikonografii św. Maria Magdalena ukazywana jest w długiej szacie z nakrytą głową, w bogatym książęcym wschodnim stroju lub jako pokutnica, której ciało osłaniają długie włosy. Jej atrybutami są: instrumenty muzyczne, krucyfiks, księga, naczynie z olejkiem, kadzielnica, gałązka palmowa, czaszka, włosiennica, zwierciadło.
Święta Maria Egipcjanka urodziła się w Egipcie w IV w n.e.. W wieku 12 lat opuściła dom rodzinny, uciekła do Aleksandrii i tam zaczęła oddawać się rozpuście. Po 17 latach takiego życia, żądna nowych wrażeń, przyłączyła się do grupy pielgrzymów udających się do Jerozolimy. Nie miała to być dla niej pobożna pielgrzymka, ale okazja by innych przywieść do grzechu. Podobnie postępowała przebywając w Jerozolimie. Pomimo grzesznego życia uważała się za chrześcijankę i w związku z tym w święto Podwyższenia Krzyża chciała razem z innymi dostać się do bazyliki Grobu Świętego. Jednak kilkakrotnie niewidzialna siła nie pozwalała jej przejść przez próg. Wtedy Maria zrozumiała, że dzieje się tak z powodu trybu życia, jakie prowadziła. Zaczęła płakać i żałować za grzechy, obiecując odprawienie pokuty. Wówczas udało jej się wejść. Po ucałowaniu relikwii Krzyża udała się na pustynię nad rzekę Jordan. Idąc tam wzięła ze sobą tylko 3 bochenki chleba kupione po drodze. Wiele lat spędziła w samotności na pokucie, umartwieniach i postach. Żywiła się tym, co mogła znaleźć na pustyni. Na około rok przed jej śmiercią spotkał ją pobożny mnich Zozym. Ponieważ z upływem lat podarły się jej szaty, w których przyszła na pustynię, przed rozmową z nim poprosiła, by dał jej płaszcz. W następnym roku w Wielki Czwartek z rąk Zozyma przyjęła Komunię Świętą. Po śmierci Marii pobożny mnich pochował ją na pustyni. W ikonografii jest przedstawiana jako wychudzona, półnaga stara kobieta, odziana w przewieszoną przez ramię ubogą szatę; niekiedy ze starcem Zozymem podającym jej płaszcz lub udzielającym Komunii. Jej atrybutami są trzy bochenki chleba, które zabrała ze sobą na pustynię. Święta Maria Egipcjanka jest patronką skruszonych kobiet lekkich obyczajów. Kościół wspomina ją 1 kwietnia.
Maria to imię pochodzenia hebrajskiego, od słowa mariam (napawać radością) lub od egipskiego meri-jam (ukochana przez Boga). Pierwotna hebrajska wersja imię Miriam przekształcona została na Mariam, stąd Maria.
Gdy byłam już po dwóch operacjach, pewna Pani powiedziała mi o Nowennie Pompejańskiej, za co jej serdecznie dziękuję, bo wiem, że będzie czytała ten list. Nowenna Pompejańska polega na codziennym odmawianiu różańca przez 54 dni . Dzieli się na dwie części – błagalną i dziękczynną – każda trwa po 27 dni. Aby się nie pogubić, warto zaznaczyć sobie w kalendarzu dni trwania nowenny – datę rozpoczęcia i zakończenia. Początki Nowenny Pompejańskiej wiążą się z Fortunatiną Agrelli z Neapolu, której Maryja objawiła się jako Królowa Różańca Świętego. Nieuleczalnie chora została uzdrowiona w 1884 r. po tym, jak wypełniła prośbę Maryi i odprawiła 6 nowenn, odmawiając każdego dnia cały różaniec. Papież Leon XIII uznał objawienia, które dały początek tej nowennie. O Nowennie Pompejańskiej mówi się, że jest nie do odparcia, ponieważ Matka Boża dała obietnicę, że każdy, kto będzie modlić się na różańcu przez 54 dni, ten otrzyma łaskę, o którą prosi. Potwierdza to ogromna liczba świadectw o spełnieniu się próśb zanoszonych do Boga tą drogą. I to próśb najtrudniejszych: o uzdrowienie z nieuleczalnej choroby, o pracę, wyjście z długów, nawrócenie, czy ocalenie małżeństwa. Wielu modlących się mówi również o doświadczeniu własnej przemiany podczas odprawiania nowenny. Przede wszystkim mylące może być to, że nowenna kojarzy się z dziewięcioma dniami modlitw. W przypadku Nowenny Pompejańskiej jest inaczej: odmawiamy ją przez 54 dni. Dlaczego? – Wzięło się to stąd, że Matka Boża poleciła odmówić trzy nowenny błagalne i trzy dziękczynne . W sumie daje to 6 nowenn po 9 dni, a więc 6 x 9 = 54. Jednak dla uproszczenia te 54 dni nazywamy po prostu Nowenną Pompejańską. Każdego dnia odmawiamy trzy części Różańca Świętego: radosną, bolesną i chwalebną. Jeśli ktoś chce, może odmawiać cztery części – z tajemnicami światła. Rozpoczynamy, jak każdy różaniec modlitwami początkowymi: Wierzę w Boga, Ojcze nasz, 3 Zdrowaś Mario i Chwała Ojcu. Na początku wymieniamy intencję, której nie zmieniamy przez cały czas trwania nowenny. Następnie mówimy: „Ten Różaniec odmawiam na Twoją cześć, Królowo Różańca Świętego”. Przez pierwsze 27 dni odmawiamy część błagalną i codziennie, po ukończeniu każdej z trzech (lub czterech) części Różańca świętego, odmawiamy następującą modlitwę: „Pomnij o miłosierna Panno Różańcowa z Pompejów, jako nigdy jeszcze nie słyszano, aby ktokolwiek z czcicieli Twoich, z Różańcem Twoim, pomocy Twojej wzywający, miał być przez Ciebie opuszczony. Ach, nie gardź prośbą moją, o Matko Słowa Przedwiecznego, ale przez święty Twój różaniec i przez upodobanie, jakie okazujesz dla Twojej świątyni w Pompejach wysłuchaj mnie dobrotliwie. Amen.” Przez pozostałe 27 dni odmawiamy część dziękczynną i codziennie, po ukończeniu każdej z trzech (czterech) części Różańca Świętego, odmawiamy następującą modlitwę: „Cóż Ci dać mogę, o Królowo pełna miłości? Moje całe życie poświęcam Tobie. Ile mi sił starczy, będę rozszerzać cześć Twoją, o Dziewico Różańca Świętego z Pompejów, bo gdy Twojej pomocy wezwałem, nawiedziła mnie łaska Boża. Wszędzie będę opowiadać o miłosierdziu, które mi wyświadczyłaś. O ile zdołam będę rozszerzać nabożeństwo do Różańca Świętego, wszystkim głosić będę, jak dobrotliwie obeszłaś się ze mną, aby i niegodni, tak jak i ja, grzesznicy, z zaufaniem do Ciebie się udawali. O, gdyby cały świat wiedział jak jesteś dobra, jaką masz litość nad cierpiącymi, wszystkie stworzenia uciekałyby się do Ciebie. Amen.” Kończymy trzykrotną prośbą do Matki Bożej: „Królowo Różańca Świętego módl się za nami”. Niezmiernie ważna jest wytrwałość, gdyż nie można jej przerwać. Jeżeli odmawiamy tę nowennę w swojej intencji jest oczywiście łatwiej, prawdziwym wyzwaniem jest odmówić ją w intencji kogoś innego. Dziękuję wszystkim, którzy odmówili ją w mojej intencji, bo wiem, że takich osób jest wiele.
Dla mnie imię Maria już samo w sobie jest święte, magiczne. Tak mi się zawsze wydawało, że jeżeli już ktoś ma takie imię, to od niego wymagana jest już postawa świętości, że to imię po prostu zobowiązuje do dawania swoim życiem wzoru do naśladowania. Ja osobiście nie znam wielu Marii, ale za to mam w rodzinie jedną, kochaną i niezastąpioną, najstarszą siostrę Marię. To ona jako pierwsza zbliżyła się bardzo do Boga. Później swoją postawą i świadectwem codziennego życia kierowała też swoje siostry w tę właściwą stronę. Co ciekawe nigdy nie robiła tego w sposób nachalny, nie nagabywała, widocznie wiedziała, że przyniesie to dobry skutek. Dziękuję jej za to serdecznie. Błogosław Panie Jezu i Ty Maryjo, która jesteś najwspanialszą patronką, nie tylko mojej siostrze, ale wszystkim Mariom i czytelnikom tego listu. Jeszcze wspomnę, że co prawda drugie imię, ale także Maria nosi moją najstarsza córka. Dostała to imię dokładnie na cześć Maryi, w podziękowaniu za jej dar życia. Uprosiliśmy go u Maryi, kiedy jeszcze mieszkaliśmy w Sieprawiu, a Ona „wędrowała” od domu do domu pod postacią pięknej figury Matki Boskiej. Było to w marcu, w miesiącu, w którym dzień po dniu obchodzimy Narodowy Dzień Życia (24 marca) i Dzień Świętości Życia (25 marca) – to także dzień, w którym Kościół katolicki obchodzi uroczystość liturgiczną Zwiastowania Pańskiego. Już w grudniu tego samego roku, dokładnie w Święto Matki Bożej Loretańskiej (10 grudnia), urodziłam pierwszą córkę. Jest to Matka Boska, do której modlimy się w maju, śpiewając w kościołach Litanię Loretańską. O Matce Boskiej można by napisać nie jedną książkę, więc na pewno wrócę do pisania na Jej temat jeszcze nie raz, tym bardziej, że w tym roku liturgicznym Kościół będzie wspominał 100 –lecie Jej objawień w Fatimie. Tak więc módlmy się do Niej, aby wypraszała nam łaski u Swojego Syna i zaufajmy Jej – tak jak miałam napisane w Bożej Krówce, a być może wszyscy przekonamy się, co to są cuda. Niechaj słowa piosenki maryjnej: „Niech łaska Twoja zawsze nam sprzyja, módl się za nami, Zdrowaś Maryjo” cisną się nam na usta nie tylko w trudnych chwilach. Najbardziej znaną osobą, która zawierzyła swoje życie Matce Boskiej jest Święty Jan Paweł II. Słynne są jego słowa Totus Tuus, czyli Cały jestem Twój. Tak więc w następnym liście przeczytacie o patronie „naszego” papieża, czyli o Świętym Karolu i ogólnie o świętości człowieka.
Ela
Zostaw Komentarz